Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

Nadal płyniemy swoim nurtem

fot. Adams PhotoArt Photography

Niedawno ukazała się Wasza koncertowa płyta „Live". Skąd pomysł akurat na album koncertowy z tylko jednym premierowym utworem? Czy utwory, które znalazły się na tym albumie różnią się znacząco od pierwotnych wersji studyjnych?

Ten pomysł tak naprawdę urodził się niechcący. Nie planowaliśmy tego. Do momentu spotkania z Jurkiem Szlachtą - szefem muzycznym Radia Rzeszów. Zaproponował zagranie w radiu koncertu na żywo z transmisją. Nie był to nasz pierwszy występ w tej rozgłośni w takim charakterze. Zazwyczaj sytuacja miała się tak, że po kilku retransmisjach wszelki ślad o tym wydarzeniu znikał, więc doszliśmy do wniosku, biorąc pod uwagę fakt, iż każdy z naszych poprzednich koncertów w tym miejscu otoczony był wspaniałą atmosferą i ludźmi, którzy ją tworzyli, wato by było uwiecznić to na płycie koncertowej. Dodatkowym powodem był udział w koncercie i nagraniu nowego perkusisty 1984 - Krystiana Bartusika, który w niezwykły sposób się w zespół wgrał i mentalnie wpasował, dodając naszym nagraniom organicznej świeżości. Utwory, które znalazły się na płycie live, aranżacyjnie w niektórych przypadkach odbiegają od pierwotnych form studyjnych. Nie mniej myślę, że ci, którzy znają 1984 doskonale wiedzą o tym, że każdy nasz koncert w tej kwestii jest inny.

Opowiedzcie o premierowym utworze, który znalazł się na płycie „Live"...

Koncertowo nie jest to premierowy utwór. Gramy go od kilku lat na koncertach. Był to jeden z pierwszych utworów napisany z myślą o nowej studyjnej płycie zespołu. Tak naprawdę to ma już około 8 lat. A czas go poddał permutacjom, których wydźwięk słychać na „Live".

W jaki sposób będziecie promować nowe wydawnictwo? Wiemy już o kilku jesiennych koncertach...

Główną promocją tej płyty zajmuje się firma RKDF, która ją wydała. Jak to zwykle przy okazji wydania nowej płyty bywa, gramy koncerty promocyjne, z których pierwszy odbył się w Rzeszowie - 11 września, potem w Warszawie i na Wybrzeżu. Jako, że wymyśliliśmy sobie premierę płyty na festiwalu w Bolkowie, a były to wakacje, które są tzw. sezonem ogórkowym, prawdziwe promo płyty zaczniemy jesienią tego roku.

Istnieją rozgłośnie radiowe, w których stawialiście pierwsze kroki i które cały czas o Was pamiętają. Mamy na myśli Polskie Radio Rzeszów i Trójkę... Czy łączy Was sentymentalna, emocjonalna więź z tymi miejscami?

Na zlecenie obydwu rozgłośni powstały jedne z naszych pierwszych sesji nagraniowych. W tym względzie na pewno pierwsze było Radio Rzeszów, a był to rok 1985. Rok później Trójka. I w jednej i w drugiej rozgłośni zawsze znajdowaliśmy duże poparcie i trafialiśmy na otwarte umysły. To dla nas wielki szacunek, że nadal jesteśmy w mentalny sposób naczyniami połączonymi. Miło było usłyszeć fragmenty „Live" w MiniMaxie u Piotra Kaczkowskiego.

Piotr, skąd bierzesz tyle determinacji żeby pomimo tak wielu roszad w składzie i zakrętów w historii grupy kontynuować działalność 1984?

W głównej mierze za roszady odpowiedzialny jestem ja sam. Każda zmiana składu wiąże się z nowymi wyzwaniami i innym przepływem energii między ludźmi. Wielu muzyków, z którymi współpracowałem emigrowało za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, a przede wszystkim jego perspektyw. Zawsze jednak w pewien magiczny sposób w składzie zespołu, pojawiali się nowi ludzie, którzy wypełniali pozostawione po innych luki, swoim talentem i pasją. Było w tym masę inspiracji, za którą pojawiało się natchnienie, które wszystko determinowało. Pomimo zakrętów nadal i ja i zespół płyniemy swoim nurtem.

Dlaczego przedstawiciele polskiej nowej fali obecnie albo nie istnieją, albo w dużej mierze egzystują nawet nie na obrzeżach mainstreamu, ale po prostu w undergroundzie? Jak wielu słuchaczy interesuje się grupami wywodzącymi się z nowej fali? Na jakie zainteresowanie możecie liczyć wydając nową płytę?

Wydaje nam się, że nasi fani nie słuchają nas, dlatego że jesteśmy nowo falowi czy udergroudowi - to tylko pojęcia. Współczesny mainstream ze swoimi fasadami zadziwia mnie bardziej niż kiedykolwiek, lecz nie fascynuje. Tak naprawdę nie wiemy jak odpowiedzieć na to pytanie... W czasach, gdy style muzyczne tak przenikają się nawzajem, nowa fala to stan świadomości, dzięki któremu ludzie chcą się rozwijać i odkrywać nowe szlaki.

Czy śledzicie to, co dzieje się na rzeszowskiej scenie muzycznej? Widzicie na niej jakieś pozytywne zjawiska? Czego brakuje, jeżeli chodzi o kulturalno-rozrywkowe życie w mieście?

Znamy wielu utalentowanych ludzi mieszkających lub pochodzących z Rzeszowa, którzy tworzą niezwykłe projekty, daleko wykraczające poza populizm współczesnego rynku i tę są najbardziej pozytywne zjawiska rzeszowskiej sceny. Przepraszam - druga część pytania wydaje mi się trochę sondażowa. Mieszkam w centrum miasta, w jednej z komór jego serca i nie chcę widzieć braków, ani ich dostrzegać. Dla mnie ważniejsze są zalety.

Czy istnieją już plany rejestracji premierowego materiału studyjnego 1984?

Tak, demo nowej płyty jest gotowe i nagrane. Mamy teksty i kompozycje. Teraz musimy znaleźć miejsce i czas, w którym nowy projekt mógłby się zmaterializować.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

Day&Night, sierpień/wrzesień 2015