Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

Lotnicze silniki z Rzeszowa

Biurowiec rzeszowskich zakładów w 1939 r.
Wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski przedstawia w Sejmie 5 lutego 1937...
Rzeszów czasów okupacji
Rzeszów 1937 r.
Zakładowe bloki mieszkalne PZL

W lecie 1937 roku na peryferiach ówczesnego Rzeszowa rozpoczęto prace przygotowawcze do budowy Wytwórni Silników Była to konsekwencja przyjętych 5 lutego tegoż roku przez Sejm II Rzeczypospolitej, a przedstawionych przez wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego, planów budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego. COP - mimo, że miał szansę rozwijać się tylko nieco ponad dwa lata, trwale zmienił oblicze wielu miast, w tym również Rzeszowa.

Plany Centralnego Okręgu Przemysłowego zakładały umiejscowienie na terenie ówczesnej Małopolski środkowej (w dużej mierze na dzisiejszym Podkarpaciu) przemysłu nastawionego na unowocześnienie armii. W ślad za tym szły inwestycje w infrastrukturę. W Rzeszowie w ramach COP powstały m.in. Polskie Zakłady Lotnicze - Wytwórnia Silników nr 2 (późniejsze WSK Rzeszów, dzisiaj Pratt&Whitney Rzeszów) oraz filia poznańskich Zakładów Cegielskiego (późniejszy Zelmer).

Wytwórnia Silników nr 2
Decyzję o lokalizacji w Rzeszowie wytwórni silników podjęto końcem 1936 roku, a więc jeszcze przed zatwierdzeniem planów COP. W praktyce miało to oznaczać skok cywilizacyjny miasta, liczącego wówczas około 30 tysięcy mieszkańców, pozbawionego większego przemysłu, gdzie największymi do tej pory zakładami były gazownia i elektrownia. Kierownictwo budowy objął prof. Władysław Danilecki z Politechniki Lwowskiej, znęcony niebagatelną wówczas pensją 1000 złotych i przydziałem służbowego mieszkania. Pracami projektowymi zajęło się biuro kierowane przez inż. Piotra Czyżewskiego.

Na zbudowanie rzeszowskiej fabryki przewidziano kwotę 30 milionów złotych. Pierwsze prace ziemne na 21-hektarowym terenie nad Wisłokiem, położonym na dalekich peryferiach ówczesnego Rzeszowa, rozpoczęto w lipcu 1937. Jak wspominał później prof. Danilewski projekty architektoniczne powstawały bez zbędnych szczegółów, bez rozbudowanych, biurokratycznych norm. Wychodzono z założenia, że od tego są wykwalifikowani inżynierowie, rzemieślnicy i budowlańcy, żeby wiedzieli jak dobrze wykonać swoje zadanie.

Marszałek i premier na budowie
Prace prowadzone były przy użyciu najprostszych narzędzi: szpadli, kilofów i łopat. Ale tempo było imponujące. Transport przez polne drogi odbywał się zaprzęgiem konnym od rampy kolejowej na miejscowym dworcu, dopiero później doprowadzono tu bocznicę kolejową.

Prof. Danilecki wspominał później:
- Teren przyszłej budowy znajdował się u wylotu ul. Hetmańskiej. Z jednej strony granica biegła w niewielkiej odległości od Wisłoka, pozostałe stanowiło podnóże znacznej wzniosłości terenu, zwanej Lisią Górą, częściowo porosłej młodym lasem sosnowym, który był przeznaczony na park miejski. (...) Gdy wyszedłem po raz na teren przyszłej budowy, był on w większości użytkowany jako pastwisko. Znajdowało się też kilka poletek dojrzewającego zboża i wiejskich chałup z zabudowaniami gospodarskimi. Pierwszą moją czynnością było wytyczenie planu sytuacyjnego wytwórni. Miałem ten plan ze sobą, ale ani na nim, ani w terenie nie było żadnych stałych punktów geodezyjnych. Musiałem zorientować plan według bardziej wyraźnych miedz na tym terenie i zaznaczyć na planie. Usytuowanie budynków wytwórni nie ucierpiało na tym, a terminy rozpoczęcia budowy nie zostały opóźnione.

Stawianie hali głównej (dzisiaj wydziału W-53) rozpoczęto już w styczniu 1938 roku, później powstawały narzędziownia, magazyny, hala montażowa. O skali przedsięwzięcia i znaczeniu dla Rzeszowa może świadczyć fakt, że do tych prac zaangażowano 2 tysiące miejscowych robotników, w większości niewykwalifikowanych. Większość budynków w ciągu zaledwie pół roku została doprowadzona do stanu surowego.

Budowa rzeszowskiej fabryki była priorytetowa, stąd też odwiedzali ją najwyżsi notable, z marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym, premierem Felicjanem Sławoj-Składkowskim i Eugeniuszem Kwiatkowskim na czele. Już w drugiej połowie 1938 roku stopniowo uruchomiana produkcję, montowano specjalistyczne maszyny.

Wraz z budową zakładu zadbano o infrastrukturę. Przy ul. Dąbrowskiego powstawały nowoczesne, jak na ówczesne warunki (a i do dzisiaj świetnie spełniające swą rolę) bloki mieszkalne dla pracowników, powstały też domki dla kadry inżynierskiej i kierowniczej. W bliskim sąsiedztwie budowy powstał popularny bar-stołówka (protoplasta późniejszej „Wueski” ?).

Prof. Danilecki wspominał:
- Przy tak intensywnej pracy zawodowej niewiele czasu pozostawało na odpoczynek i rozrywkę. Zresztą w Rzeszowie trudno było o rozrywkę. Istniało bodajże jedyne kino w jakimś budynku typu barakowego. Do Sali „Sokoła” przyjeżdżali od czasu do czasu artyści z Warszawy na gościnne występy. Pamiętam niezapomniany występ Hanki Ordonówny piękny głos sławnego barytona Jerzego Czaplickiego. Była jedyna kawiarnia „Tatrzańska”, w której można było napić się względnie dobrej kawy. Rzadko odbywały się wieczorki taneczne.
W sierpniu 1939 roku rozpoczęto w Rzeszowie produkcję pierwszych silników lotniczych Junior i Major 4, w planach (przerwanych przez wybuch wojny) było ruszenie z silnikami Bristol Pegasus XX, a prawdopodobnie i Pegasus XIX, które miały stanowić napęd samolotów PZL-37 Łoś i PZL-46 Sum. Rzeszowska fabryka miała w silniki zaopatrywać przede wszystkim zakład lotniczy w Mielcu, co zrealizowane zostało dopiero po II wojnie światowej.

Przerwany rozwój
W początkowym okresie PZL WS-2 w Rzeszowie zatrudniała 720 osób, wkrótce ich liczba wzrosła do 1000. 40 procent załogi stanowili pracownicy administracyjni i biurowi oraz kadra inżynierska, najczęściej ściągana nad Wisłok z innych zakątków Polski, m.in. Warszawy, Poznania Bydgoszczy i Krakowa. Na miejscu prowadzono też szkolenia dla miejscowych, którzy w przyszłości mieli stanowić rdzeń tzw. wykwalifikowanej siły fachowej.

Rozwój fabryki przerwał wybuch II wojny światowej. 3 września zakład przeżył bombardowanie, które na szczęście nie wywołało większych szkód. Prawdopodobnie zresztą Niemcy chcieli przejąć PZL WS-2 w stanie nienaruszonym, być może skutecznie lotnictwo wroga było też odstraszane przez stosunkowo silną zakładową obronę przeciwlotniczą (cztery działka i dwa karabiny maszynowe).

Po zajęciu - 9 września 1939 - Rzeszowa przez Niemców, fabryka pracowała na potrzeby wojenne III Rzeszy. Remontowano tu silniki oraz produkowano części. Wojenna, często tragiczna historia zakładu w czasie okupacji, jak również jego dzieje powojenne to jednak temat na oddzielną opowieść.

Szymon Jakubowski
Tekst powstał w oparciu o książkę „Rzeszowska moc. Światowy producent silników lotniczych WSK Rzeszów" (Wydawnictwo Magnum-X. Warszawa 2012).
Podkarpacka Historia Nr 3/4 marzec/kwiecień 2017 r.