Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

O Staromieściu i pałacu Jędrzejowiczów

Stary Rzeszów, Antiqua Reschaw, tak w źródłach nazywana była wieś leżąca na północ od Ruskiej Wsi i Rzeszowa. W XVI wieku mieściła się tu siedziba właścicieli Rzeszowa. Dopiero Mikołaj Spytek Ligęza przeprowadził się ze Staromieścia do zamku, który budował sobie w Rzeszowie. W Staromieściu pozostał folwark, a we dworze mieszkał starosta reprezentujący właściciela. Były tu stajnie, obory, piwnice ziemne, pobliskie Popie Jezioro leżące w okolicy obecnego kościoła i duży staw rozciągający się od obecnej ulicy Partyzantów i osiedla domków jednorodzinnych dostarczały ryb. Folwark ten odgrywał ważną rolę w dobrach Lubomirskich, którzy po Ligęzie władali Rzeszowem, mianowicie stacjonowały tu różne wojska: rokoszanie, wojska zaciężne, Szwedzi, wojska koronne i inne, a wszyscy oni folwark, dewastowali i grabili. Starostowie, a później rządcy za każdym razem sporządzali inwentarze, których kilka zachowało się do naszych czasów i dzięki nim wiemy jak wyglądał dwór i folwark.

Oto jego opis z inwentarza z 1737 roku: „ ... od strony miasta prowadziły wrota dwuskrzydłowe, stare z tarcic, na biegunach drewnianych z kuną i skoblami żelaznymi. Z boku wrót znajdowała się furtka z tarcic z wrzeciądzem i skoblem żelaznym, również na biegunach drewnianych. Daszek nad wrotami z gontów odarty „reperacji potrzebuje”. Na dziedzińcu folwarcznym znajdował się dworek administracyjny z gankiem. W sieni ganku była posadzka z cegieł. Dworek składał się z kilku pomieszczeń, a mianowicie pokoju, dwóch alkierzów, izby i komórki. W głównej izbie znajdował się komin murowany na strych wywiedziony, dwa stoliki zielonym suknem wybite i dwanaście małych drewnianych na zielono pomalowanych stołków. Z pokoju prowadziły drzwi do dwóch alkierzy. W izbie znajdował się komin murowany, stół z tarcic i dwie ławy. Drzwi były wszędzie na zawiasach żelaznych z wrzeciądzem, klamką i skoblami. Okna były w ołów oprawione, zaś okiennice z tarcicy. Podłoga i powała wszędzie z tarcic. Z sieni prowadziły schody drewniane na strych, a na poddaszu nad gankiem znajdowała się facjata zwana altanką. W całym dworku było 64 szyb wypadłych z ram i potłuczonych. W drzwiach wszystkie zamki były popsute i bez kluczy.” (cytat za Jan Malczewski „Dzielnice Rzeszowa”).

Kiedy już Lubomirskim przestało się opłacać gospodarowanie na tymże folwarku wydzierżawili go Zaręba – Skrzyńskim, którzy w 1791 roku kupili go wraz z innymi dobrami Lubomirskich na licytacji. Majątek licytowano by spłacić liczne książęce długi. W połowie XIX wieku folwark ze dworem kupili Bobrowniccy.

Z Marią Bobrownicką ożenił się architekt Tadeusz Stryjeński, który namówił Adama Jędrzejowicza z Zaczernia, by zamiast budować w Zaczerniu nowy pałac, zbudował go bliżej Rzeszowa na Staromieściu. Jędrzejowicz kupił więc Staromiejski folwark od Bobrownickich.
Ta wielce zasłużona dla Rzeszowa i okolic rodzina była kupiecką rodziną ormiańską. Kupiec warszawski Jan Jędrzejowicz sprzedał między innymi w Warszawie kamienicę „Pod Murzynami” i przybył na te tereny w połowie XVIII wieku. Kupił między innymi wsie Nieborów, Hyżne, Dylągówkę, znakomicie gospodarował i cesarz Józef II nadał mu tytuł szlachecki. Do jego spadkobierców i następców w okolicach Rzeszowa należało 28 wsi w tym tak znaczne jak Załęże, Zaczernie i Jasionka. Jędrzejowiczowie pełnili liczne i zaszczytne funkcje społeczne i administracyjne. Nową ulicę na Staromieściu nazwano Marszałkowską, gdyż powiatowi marszałkował Adam Jędrzejowicz. Sponsorowali wiele inicjatyw i instytucji lokalnych. Prowadzili wielkopański, można powiedzieć magmacki styl życia. Jędrzejowicz część swoich gruntów na Ruskiej Wsi sprzedał pod budowę kolei, a potem wysprzedawał działki powracającym z Ameryki i kolejarzom. Po zasypaniu stawu, z Wołynia przywiózł czarnoziem i na nim urządził hodowlę kwiatów i warzyw, które koleją wysyłał do innych ośrodków. Wygrał także proces z koleją i otrzymał duże odszkodowanie za to, że dymy z parowozowni zasnuwają mu widok i zanieczyszczają powietrze.

Ale powróćmy do budowy pałacu.

Adam Jędrzejowicz zlecił wybudowanie domu dla siebie i swej nowo poślubionej małżonki Gabrieli z Mierów Tadeuszowi Stryjeńskiemu, popularnemu w galicyjskich sferach ziemiańskich architektowi i budowniczemu. Stryjeński zaprojektował przebudowę XVIII wiecznego dworu. Prace podjęto w 1879 roku. Przebudowa, a właściwie budowa pałacu, bo bardzo niewiele z dawnego dworu pozostało trwała do 1883 roku i kosztowała pół miliona florenów. Całkowicie zmieniono elewację pałacu i przebudowano wnętrze. Jak podaje Jan Skrzypczak: „W części parterowej od strony elewacji ogrodowej Stryjeński umieścił znacznie powiększone pokoje: Jadalny i Bilardowy, a w ryzalicie pokój Pana. Pozostałe jego działania dotyczyły utworzenia Przedpokoju (z paradnymi schodami na piętro) i Kredensu. (...) W ryzalicie północno – zachodnim umieszczony został pokój Gościnny, a w południowo – zachodnim Biblioteka. Część południową budynku zajmował duży Salon z przylegającym doń nieco mniejszym Salonikiem. (...) Ogółem na parterze powstało 17 pomieszczeń. Układ piętra powtarza generalnie układ wnętrz parteru. Mieści się tu część prywatna i pokoje gościnne.” (w Rzeszowska Teka Konserwatorska 2000).

Ostatnim z rodu mieszkającym w staromiejskim pałacu był Jan Kanty Jędrzejowicz. W czasie II wojny światowej do części pałacu wprowadzili się Niemcy, wycięli część drzew i na gazonie pobudowali baraki. Taki stan trwał do 1944 roku. W ślad za wycofującymi się Niemcami przed Armią Czerwoną zbiegł i Jan Jędrzejowicz. Rosjanie obrabowali i zdewastowali pałac. Po ich wycofaniu się do budynku wprowadziła się Spółdzielnia Produkcyjna, która znacznie wsparła dewastację. Spłonęły baraki na gazonie. W parku wycięto kilka drzew, by urządzić boiska sportowe. Po likwidacji Spółdzielni pałac oddano na Szpital Przeciwgruźliczy. Ze starego wystroju wnętrz do dzisiaj niestety już nic nie zostało, zachowała się tylko mocno zniszczona elewacja, wymagająca natychmiastowego remontu.

Marek Czarnota