Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

O rzeszowskich mostach

Początkowo do miasta wjeżdżano poprzez brody na Wisłoku, Mikośce, Przyrwie i Strugu, ale że taka komunikacja nie była pewna, zależała przede wszystkim od stanu wody w tych rzekach, właściciele miasta w swoim własnym interesie budowali przeprawy droższe, ale i pewniejsze w postaci mostów.

Mikołaj Spytek Ligęza w dokumencie sądowym wystawionym w Bieczu przed 1605 rokiem pisze że: ...w swoim dziedzicznym mieście Rzeszowie umyślił ufundować szpital przy kościele św. Ducha u mostu...”. Oznacza to, że już wcześniej, może jeszcze pod koniec XVI wieku był most na Wisłoku w miejscu wylotu głównej alei starego cmentarza, na trasie z Rynku przez dzisiejszą ulicę Mickiewicza w kierunku na Przemyśl i Lwów.

W 1625 roku były już dwa mosty na rzece Wisłok. Ten drugi przy zamku, prowadził w kierunku Tyczyna i Brzozowa.

Po wybudowaniu za zgodą i przy pomocy Lubomirskich dzielnicy żydowskiej nazwanej Nowym Miastem z rynkiem na dzisiejszym Placu Wolności wybudowano nowy most ku Lwowu i Przemyślowi, który podobnie jak i dzisiaj łączy ulicę Piłsudskiego i Lwowską. Prawdopodobnie na początku XVIII wieku było w Rzeszowie trzy mosty. Kiedy zlikwidowano most „zamkowy” nie wiadomo. Jerzy Ignacy Lubomirski w uniwersale skierowanym do mieszkańców Rzeszowa 18 lutego 1730 roku napisał: „Widząc, że most na Wisłoku pod świętą Trójcą leżący wielką za sobą ekspensę pociąga, na którym nie mało drzewa corocznie na reperację wychodzi (...) dla czego obywatele tutejsi suplikowali do mnie, aby takowej szkody ujść mogli (...) zaraz całemu miastu oddaję prom i linę wielką. A komu by teraźniejsza dyspozycja nie zdawała się, wolno koło miasta na Wolę (czyli w kierunku Pobitnej) publicznym gościńcem objeżdżać albo piechotą chodzić. (cytaty za F. Kotula „Tamten Rzeszów).

Ale wróćmy do pozostałego, jedynego już mostu ku Przemyślowi biegnącemu. W czasie ogromnej powodzi w 1815 zabrał go spieniony nurt Wisłoka. Następny kamienny most z jednym filarem na środku rzeki zbudowali w tym miejscu Austriacy. Przeprawie przez Wisłok nie służył on długo. W trzeciej ćwierci XIX wieku Austriacy budują kolejny, żelazny most kołowy wykorzystując kamienną podporę poprzedniej konstrukcji.

Należy jeszcze koniecznie wspomnieć o jednym moście odgrywającym ogromnie ważną rolę w dziejach komunikowania się Rzeszowa ze światem. W latach 1856 – 1861 wybudowano linię kolejową im. Arcyksięcia Karola Ludwika łączącą Kraków ze Lwowem. Wybudowano także żelazny most kolejowy na Wisłoku. Oba te mosty wysadzili 19 maja 1915 roku wycofujący się z miasta Rosjanie. Wkraczające wojska austriackie i niemieckie przystąpiły szybko, wszak była wojna, do ich odbudowy. Początkowo saperzy niemieccy zbudowali dla potrzeb transportu kołowego most pontonowy, a później drewniany. Po odzyskaniu niepodległości most ten rozebrano, a w jego miejsce wybudowano żelbetowy most łukowy projektu inż. Skoczyńskiego. Jego poświęcenie nastąpiło 21 maja 1928 roku z udziałem ówczesnego premiera Jana Skucińskiego, gen. Andrzeja Galicy, starosty dra. Artura Fridricha i oficerów z Garnizonu Rzeszowskiego.

Nie wiadomo jak potoczyły by się dzieje rzeszowskich mostów, gdyby zrealizowano plany związane z budową Centralnego Okręgu Przemysłowego. Pod koniec 1938 roku pojawiło się wstępne opracowanie koncepcji budowy wielkiego kanału Gliwice – Rzeszów – Gałcz. Według tego pomysłu kanał ten miał połączyć Bałtyk poprzez Odrę ze Śląskiem i dalej z Centralnym Okręgiem Przemysłowym a poprzez Wisłok i Prut z Morzem Czarnym. Rzeszów miał zostać jak to określano śródlądową Gdynią. W związku z budową COPu w Rzeszowie wybudowano wiszącą na linach kładkę, która prowadziła z Drabinianki do zakładu, późniejszej WSK.

Ale powróćmy na ulicę Lwowską, do naszego mostu. Wycofujące się we wrześniu 1939 roku wojsko polskie próbowało go wysadzić, uszkodzona została tylko jezdnia. Niemcy uszkodzenie łatwo naprawili dodając dodatkowy drewniany filar i tak most ten funkcjonował do 1 sierpnia 1944 roku, kiedy to wycofujące się niemieckie oddziały okupacyjne wysadziły mosty kolejowy i drogowy. Ponieważ komunikacja musiała zostać utrzymana, saperzy sowieccy zbudowali mosty prowizoryczne. Most kolejowy odbudowano bardzo szybko w dotychczasowym kształcie, natomiast w 1946 roku Rosjanie zbudowali solidny drewniany most, oparty na trzech dotychczasowych filarach, które ocalały. Częściowemu uszkodzeniu uległ tylko filar środkowy. Służył on aż do wybudowania nowego w 1962 r.

W związku z rozbudową miasta na wschodnim brzegu Wisłoka przystąpiono do usprawnienia komunikacji z tą częścią miasta. W latach siedemdziesiątych zbudowano zaporę tworząc zalew, czyli zarastające, zamulone bajoro, niszcząc naturalny pejzaż, rzeki jej naturalne funkcje i sposób funkcjonowania. Na grzbiecie zapory utworzono jezdnię, która w znacznym stopniu usprawniła komunikację w mieście. Wybudowano także dwie kładki, jedną w miejscu dawnego promu, drugą z ulicy Naruszewicza do Wierzbowej. Ta kładka znacznie skraca drogę studentom w kierunku miasta, a mieszkańcom Rzeszowa do przychodni na Warzywnej, obecnie po drobnych przeróbkach odbywa się tu jednokierunkowy ruch kołowy w kierunku centrum miasta.

Jeszcze o dwóch mostach muszę tu wspomnieć. Pierwszy z nich to wybudowany w 1992 roku most wychodzący z ulicy Gen. Maczka do ulicy Ciepłowniczej.
Ostatnio wybudowano na Podpromiu most Zamkowy, który znacznie ułatwił i usprawnił komunikację w mieście. Fotografie mostów w albumach rodzinnych Rzeszowian pokazują w tle ładne i ciekawe pejzaże. Przejeżdżając przez rzeszowskie mosty, a zwłaszcza przez most zamkowy spojrzyj miły Czytelniku na halę sportową i na miasto zobaczysz piękne, prawie że nieznane, ale bliskie osiedla, ulice, które razem stanowią Rzeszów.

Marek Czarnota