Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

O pięknej Esterce i rzeszowskiej kamienicy

Historia ta gdyby nie była prawdziwa, mogła by być kanwą bajki o wielkiej miłości króla do pięknej, żydowskiej dziewczyny. Królem był Kazimierz Wielkim, a dziewczyną Esterka. Informację o tym romansie przekazał potomnym wielki polski kronikarz, a po trosze plotkarz Jan Długosz. Informuje on także, iż owa Esterka urodziła Kazimierzowi dwóch synów noszących imiona Pełaka i Niemierza. Inni, znacznie późniejsi kronikarze, wspominają jeszcze o królewskiej córce lub dwóch. Jak wiemy, król żonaty był z Adelajdą Heską, a że z wiernością małżeńską był całkiem na bakier, więc zakochał się bez pamięci w Czeszce Rokiczanie. Jakie były jej losy nie wiemy. Jedni twierdzą, że wyjechała do Czech po tym, jak jej miejsce przy królu zajęła Esterka, inni twórcy legend twierdzą, że dziadek Esterki Mordechaj otruł ją, by wnuczce utorować drogę do serca królewskiego i do królewskiej łożnicy. Historia Esterki przypomina jako żywo biblijną księgę Ester, w której także piękna Żydówka zniewala władcę i „załatwia” dla swego ludu wiele przywilejów, ulg, a w historii biblijnej ratuje Żydom życie.

Jedne legendy twierdzą, że Esterka przeżyła króla, inne sugerują, że po śmierci Kazimierza popełniła samobójstwo. Żydowskie legendy jej grób lokują w Lublinie, a polskie utrzymują, że spoczywa w Parku Łobzowskim w Krakowie, nawet pokazywano jej mogiłę. W roku 1787 król Stanisław August Poniatowski zarządził poszukiwania jej doczesnych szczątków, ale niczego nie znaleziono. Jej postać i życie legenda wiąże z Kazimierzem koło Krakowa, Kazimierzem nad Wisłą, Krakowem, Łobzowem, Radomiem, Opocznem, Bohotnicą i Rzeszowem.

W Rzeszowie przypisuje się jej trzyfrontową kamienicę na rogu Rynku i ulic Mickiewicza i Berka Joselewicza.

I nie istotnym jest to, że Król Kazimierz Wielki żył w XIV wieku, a Żydzi zamieszkali w Rzeszowie w wieku XVII, nie ważnym jest także fakt, że dom drewniany w miejscu dzisiejszej „kamienicy Esterki” wybudowano prawdopodobnie na początku XVII wieku. Ważna jest piękna romantyczna legenda o prawdziwej i wielkiej miłości potężnego króla do ubogiej, ale pięknej żydowskiej dziewczyny.

Miało być o kamienicy, a piszę o miłości! Będzie i kamienica, a jej dzieje są równie pasjonujące jak dzieje związku Kazimierza i Esterki.

W miejskich annałach zanotowano, że w roku 1617 Marcin Gaida zwany także Gaidzikiem jest właścicielem owego budynku zwanego Gaidzińskie. Syn jego Łukasz także gospodarujący na Gaidzińskiem, wybił się na rzeszowskiego wójta. Później posesję kupił chirurg Jan Wolecki. A że chirurdzy owego czasu pracowali metodą chałupniczą, czyli w domu, to i możemy w owej kamienicy widzieć pra, pra praprzodka oddziału chirurgicznego rzeszowskiej służby zdrowia. W rękach rodziny dom pozostaje przez lat 20 i dopiero jego syn Marcin po 1673 roku sprzedaje dom Andrzejowi Passakiewiczowi zwanemu Passakowicz. I od tego czasu dom ten zwany jest nie „Domem Esterki”, nie Gaidzińskiem, a „Domem Passakowiczów” przez lat pięćdziesiąt. W roku 1723 sporządzono „W księdze miejskiej sądu ławniczego w tomie XIII” opis domu Passakowicza w aktach miasta Rzeszowa, które w archiwum Państwowym się zachowały.
Dowiadujemy się z niego, że na parterze owego budynku znajdowała się wielka izba, z której półkolumny przy oknach zachowały się do dzisiaj. W niej handlowano piwem, jako że browar znajdował się za ścianą, w tym samym domu jeno od wschodu. Przy owej izbie i przy browarze była „stara izdebka”. Jest także wzmianka o izbie „pod bejkami”. Myślę, że pisarz miejski nie był zbyt wprawny w sklejaniu liter w wyrazy i belki, czyli tragarze pomyliły mu się z nie wiadomo czym. W opisie wymienia się także sklepy zwierzchnie, murowane, cztery z nich mieściły się od strony dzisiejszej ulicy Mickiewicza, dwa od sąsiada Boduszyńskiego właściciela domu w Rynku pod numerem 14. Pod owymi sklepami zwierzchnimi były cztery „sklepy dolne, a także piwnica wielka i „trzy gruby” (piwnice dolne).

W tymże 1723 roku Passakowicz sprzedaje kamienicę Jakubowi Baldorfowi, lokajowi księcia Lubomirskiego. W pięć lat później olbrzymi pożar strawił dużą część miasta, między innymi ulicę „Ku Farze” – dzisiejszą ulicę Kościuszki – a także domy na zapleczu Rynku. Nie odnotowano zniszczeń tej kamienicy, ale Baldorf jakoweś prace budowlane prowadził. Jednym z ważnych elementów tej kamienicy była podsień, w której w 1735 roku Lubomirski zezwolił na sprzedaż ryb. W tymże samym zarządzeniu zezwala na prowadzenie handlu także na parterze tej kamienicy. W rękach rodziny Baldorfów kamienica pozostawała do 1754 roku czyli przez 30 lat.

Po nich kamienica przez dwa lata należy do Makrela Moskowicza, a później dom przechodzi w ręce Zofii i Kazimierza Szajnochów, których nazwisko w Rzeszowie ostatecznie ukształtowało się jako Szajnokowie. Szajnokowie zamieszkiwali tu do początku XIX wieku. W owym czasie zlikwidowano browar, a w jego miejsce wybudowano mieszkalną oficynę. W 1805 Marianna Milczyńska z Szajnoków zapisuje dom swoim córkom Apolonii i Mariannie. W 1812 kupuje kamienicę noszącą wówczas numer 38 Ludwik Holzer znany rzeszowski kupiec, a później dom należy do Józefa Hasnzelina, następnie Antoniego Łączkowskiego, a w 1850 roku kupują go Geschwindowie i przez 70 lat są jego właścicielami. Pierwszą właścicielką z tej rodziny była Chaja Geschwind, a ostatni Henci, który czwartą część budynku sprzedaje Bercie Schipper. W 1915 roku w budynku tym powstała apteka „Pod Nadzieją” i funkcjonowała ona jeszcze po drugiej wojnie, ale bez dawnej nazwy, aż do czasu wysiedlenia mieszkańców.

Do roku 1950 w dokumentach figuruje jako właścicielka Berta Schipper, w 1978 roku dom ten przechodzi na własność Skarbu Państwa. Budynek przez cały czas jest remontowany i zamieszkiwany. Zamieszkiwała tu na pierwszym piętrze rodzina Woźniców, z ich synem Wojtkiem chodziłem do jednej klasy w Pierwszym Liceum, a senior rodu, na parterze prowadził zakład krawiecki. Po sąsiedzku mieszka tu także pani Elżbieta Kaznecka, której babka przydział na to mieszkanie dostała w 1946 roku. W trakcie nagrywania programu dla TV Rzeszów ze wzruszeniem, ale także z zaciekawieniem oglądała pani Elżbieta miejsca znane sobie od dzieciństwa i pozytywnie oceniała zmiany jakie w jej dawnym domu poczyniono przystosowując go do pełnienia nowych funkcji. Bo budynek ulegał coraz większemu zużyciu i ruinie. Lokatorów wysiedlono w czerwcu 1982 roku z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną.

W okresie II wojny światowej znajdował się on na terenie getta.

Podejmowano próby remontowania i zabezpieczenia budynku i powstał lokal gastronomiczny, efektowny i stylowy.

Prawdopodobnie rzeszowskim Żydom przyjemnie było snuć domysły, że jedna z najbardziej zasłużonych dla swego narodu kobiet mogła mieszkać w mieście, w którym znaleźli swoje miejsce na ziemi, w „Rajszy”, czyli w Rzeszowie, gdzie żyli, gdzie się kochali i gdzie robili interesy.

M. Czarnota