Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

O Berku Joselewiczu i rzeszowskiej ulicy

Ulica Berka Joselewicza – kiedy tak nazwaną została trudno powiedzieć, prawdopodobnie w czasie setnej rocznicy Powstania Kościuszkowskiego, bo żołnierzem między innymi Kościuszki był wspomniany Berek syn Josela.

Urodził się w miasteczku Kretynga na Żmudzi w 1765 roku. Wykształcenie zdobył w miejscowym chederze – szkole religijnej- w swej rodzinnej miejscowości, leżącej w dobrach biskupa Massalskiego. Zdobywszy zaufanie biskupa jeździł z nim po Europie, a także był wysyłany w interesach do Francji i Belgii. Berek poznał języki, usamodzielnił się i osiadł w Warszawie na Pradze. Handlował końmi i paszą. Ożenił się z Ryfką, z którą miał dwoje dzieci; Józefa i Leję.

Jako jedyny Żyd umieścił swój podpis w księdze akcesów do powstania, służył w milicji, a potem wraz z Józefem Aronowiczem wystąpił z projektem uformowania lekkokonnego pułku starozakonnego. Kościuszko pomysł zaakceptował. W pisanej po polsku odezwie do Żydów stylizowanej na styl hebrajski zamieszczonej w „Gazecie Rządowej” pisał: „Słuchajcie dzieci plemienia Izraelitów. Kto Wiecznego i Wszechmocnego na sercu swojem wyrył i chce pomódz walczyć za Ojczyznę, co my wszyscy ludzie powinni, to teraz przyszedł czas siły nasze na to łożyć...”

Żydzi chętnie wstępowali do swojego pułku, ale już czasu na zorganizowanie i szkolenie nie było. W czasie szturmu Pragi przez Rosjan 4 listopada 1794 roku pułk żydowski uległ zagładzie. Ocalało niewielu żołnierzy, w tym Berek Joselewicz Po upadku Insurekcji Kościuszkowskiej mieszkał Berek we Lwowie, a na wieść o formowaniu się Legionów Polskich udał się do Włoch. Walczył w licznych bitwach u boku generałów Dąbrowskiego i Kniaziewicza. Po powstaniu armii Księstwa Warszawskiego spieszy do Polski w początkach roku 1807 i zostaje przydzielony do I Pułku Strzelców Konnych. Walczył pod Tczewem, Gdańskiem, Friedlandem oraz w innych bitwach i potyczkach. Zostaje odznaczony 8 marca 1808 roku krzyżem Virtuti Militari. Ginie 5 maja 1809 r. pod Kockiem rozsiekany przez huzarów Austriackich. Jego śmierć wstrząsnęła ówczesnym społeczeństwem oddano mu hołd na posiedzeniu Towarzystwa Przyjaciół Nauk, „Gazeta Warszawska” pisała: „Zszedł z tego świata śmiercią prawdziwego rycerza...Pierwszy on z Żydów polskich otworzył drogę honoru swoim jednowiercom i dał piękny z siebie przykład waleczności.”.

O Berku wsponmiał także w raporcie do Napoleona ks. Józef Poniatowski, lud w jednej ze swych piosenek śpiewał: „W tym wypadku huncwockiem, zginął Berek pod Kockiem”. Syn jego Józef Berkowicz wstąpił do polskiego wojska, córka Leja wyszła za arendarza Majera na Litwie, a żona otrzymała rentę i zgodę na prowadzenie w Warszawie dochodowego handlu wódką.

Wróćmy na ulicę Berka Joselewicza, której nazwa tylko na okres okupacji niemieckiej została zmieniona na „An den zwei Pumpenstrasse”, czyli "przy dwóch pompach".
Bowiem dwie pompy stojące na środku ulicy Mickiewicza zdominowały zarówno pejzaż jak i życie mieszkańców tej części miasta. Tu spotykały się służące bogatych rzeszowskich mieszczan, tu wymieniały się plotkami i informacjami, kto, co, gdzie i kiedy, a także dla czego. Potem informacja szła dalej i wszyscy o wszystkich wszystko wiedzieli. W tej okolicy znaleziono ślady dylowania, czyli fragmenty systemu obronnego miasta z około XVII wieku. Znaczy to, że okoliczne domy podobnie jak i rynek zostały posadowione na surowym korzeniu, czyli nie było w tym miejscu wcześniejszej zabudowy. Na pewno w tym miejscu były obwałowania miejskie. Jarosław Giemza i Barbara Tondos w swoich ustaleniach przyjmują, iż pagór pomiędzy ulicami Berka Joselewicza, Króla Kazimierza i Baldachówką jest „pozostałością niewielkiej warowni strzegącej przejazdu przez Wisłok”.

Jak wyglądała pierwotna zabudowa tej części miasta trudno powiedzieć, gdyż drewniane budynki, które tu być może stały spłonęły w wielkim pożarze miasta w 1427 roku. Odbudowa rynku i okolic odbywała się już z użyciem kamienia, zwłaszcza w częściach przyziemnych budynku. W związku z tym, że rozbudowa miasta ciążyła ku zachodowi, a także i fakt że przepływający tędy Wisłok sttwarzał zagrożenie powodziowe i był źródłem wilgoci, ta część miasta spełniała funkcje magazynowe i funkcję zaplecza rynkowego.

Fortyfikowanie miasta za Mikołaja Spytka Ligęzy w latach 1620-1625 zmieniło układ i wygląd tej części miasta. Od Rynku odsunięto obwałowania. Mówi się o Żydowskim Wale, który miał być budowany wspólnie ze społecznością żydowską od synagogi w kierunku Wisłoka.
Ta część miasta była już wówczas zabudowana, ale wojny i pożary często ją niszczyły. Warto przyjrzeć się kamienicom stojącym przy tej ulicy.
Pierwszy adres to: Berka Joselewicza 2. Jak podają źróda w XVIII wieku był tu browar, a oficyna i ta część kamienicy wchodziła w skład domu Esterki ciągnącej się od Rynku. W Domu Esterki przy omawianej ulicy był browar, a piwiarnia mieścia się od dzisiejszej ulicy Mickiewicza. Zlikwidowano je dopiero w II połowie XIX wieku.
Wówczas kamienica należała do Geschwindów. Przed wojną mieścił się tu między innymi zakład: „Wyrób szczotek” Langa. W ostatnich latach budynek ze względu na zagrożenie katastrofą budowlaną rozebrano i ponownie odbudowano.
Kamienica pod nr 4 należała pod koniec XIX wieku do Aleksandrowicza i Samuelego. Kamienica wybudowana w 1848 roku jest przykładem Bidermajerowskiego budownictwa w Rzeszowie.
Właścicielami kamienicy nr 6 był Ozjasz Spiro.
Po przeciwnej stronie ulicy, tam gdzie dzisiaj jest duży pagór w czasie II wojny światowej Niemcy zburzyli nieparzystą pierzeję ulicy Berka Joselewicza, kamienice tam stojące na początku XX wieku należały do: nr 1 do Leiba Goldberga, nr 3 był własnością Richterów, 5 Drukera i Nidera, nr 7 miał czterech właścicieli, dziewiątka należała do Krzeszowera, a Zimmenanowie byli właścicielami kamienicy nr 11.
Mijając ulicę Przesmyk po stronie parzystej widzimy kamienicę nr.6. W XIX wieku był tu dom drewniano – murowany, kilkakrotnie przebudowywany. W 1885 roku wybudowano tu magazyn, który szybko zlikwidowano, a po nim dom stojący do dzisiaj.
Następna kamienica należy już do ulicy Króla Kazimierza. Przez długi czas mieściła się tu piekarnia Lisowskiego.
Do okresu powojennego ulicę Berka Joselewicza od południa zamykał Plac Garncarski, popularne miejsce handlu wyrobami ceramicznymi.

W czasie okupacji niemieckiej ulica ta znajdowała na terenie getta.  Poddawana odbudowie, rekonstrukcji jest przystosowywana do potrzeb jakie niosą dzisiejsze czasy.

Marek Czarnota