Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

Niepodległość 1918

Cesarstwo Austro-Węgier pękało w szwach, imperium waliło się w gruzy. Polacy byli skłonni proklamować niepodległość, ale co jakiś czas któryś z zaborców ogłaszał, że ma zamiar lub tworzy państwo polskie. Rzeszowianie nie tylko wyglądają niepodległości, ale także przygotowują się do niej w Strzelcu, Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”, Polskiej Organizacji Wojskowej, która zastąpiła wykrwawione w boju i leczące rany, także w Rzeszowie Legiony.

Ostatni wiążący jakieś nadzieje z państwami centralnymi - bo nienawiść do Rosji była w prawie całym społeczeństwie, we wszystkich trzech zaborach - zmienili orientację polityczną po podpisaniu przez Austrię i Prusy z Ukraińską Republiką Ludową traktatu pokojowego przyznającego Ukrainie Ziemię Chełmską i Zamojszczyznę. Pojawiły się liczne protesty, uznano to za ingerencję i uszczuplenie terytorium rdzennie polskiego, a Rada Zarządu Miasta Rzeszowa uchwaliła uroczysty protest w którym stwierdza, że „... nie oddamy ziem polskich obcemu państwu...”.

Protest brzeski

W dniu 18 lutego 1918 roku odbył się w Rzeszowie jednodniowy strajk generalny, a na rynku zebrali się mieszkańcy miasta, nawet tacy, co nigdy nie występowali przeciwko austriackim porządkom, przedstawiciele wszystkich warstw społecznych i wszystkich grup zawodowych, członkowie organizacji społecznych i partii politycznych. Młodzież strąciła kilka austriackich tablic urzędowych i poprzybijała je na szalecie miejskim na placu Farnym. Kilka choinek w mieście udekorowano austriackimi orderami i odznaczeniami. Pod pomnikiem Kościuszki wygłaszano płomienne przemówienia, śpiewano polskie pieśni patriotyczne przerwały pracę wszystkie instytucje, urzędy, a nawet kolej, co dotychczas było nie do pomyślenia. Efektem protestów był wzrost wrogości do Austrii i rozwój Polskiej Organizacji Wojskowej, której pierwszym komendantem w Rzeszowie był Leopold Lis – Kula. Najwięcej Peowiaków było w I i II Gimnazjum, w Seminarium Nauczycielskim Męskim i w Szkole Rolniczej w Miłocinie. Aktywna także była młodzież rzemieślnicza i członkowie TG Sokół”. Aktywizowały się partie polityczne o różnych odcieniach i orientacjach politycznych.

W mieście zaczęło brakować dosłownie wszystkiego. Nie było mąki, tłuszczów, mydła, zapałek i nafty. Brakowało chleba, a ten, który wypiekano zawierał 20% ziemniaków. Zniszczona rekwizycjami i przemarszami wojska wieś nie dostarczała mleka do rozbudowanej i dotychczas sprawnej sieci mleczarń, przez co na rynku brakowało mleka i jego przetworów. Ceny gwałtownie rosły, a pieniądz tracił na wartości. Urzędnikom państwowym zaczęto wypłacać pensje w naturze, najczęściej w postaci żywności. Większość mężczyzn była w wojsku, na froncie. Zaczęła się nędza i głód, a na dodatek w jesieni 1918 roku Galicję, w tym Rzeszów i okolice dotknęła epidemia grypy hiszpanki.

Po powołaniu w Królestwie, czyli w zaborze rosyjskim Rady Regencyjnej zastępującej przyszłego króla polskiego w Rzeszowie odbyła się 13 października 1918 roku kolejna manifestacja patriotyczna. Po mszy świętej pod pomnikiem Kościuszki przemawiali burmistrz Roman Krogulski, dr. Teofil Nieć i inni. Ogromnie wzrosła ilość dezerterów z armii austriackiej. W dniu 28 października ukonstytuowała się w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna, która była pierwszym Polskim Rządem w Galicji, która wypowiedział posłuszeństwo Wiedniowi.

Przygotowania

Działacze POW opracowali plan przejęcia miasta, przydzielono zadania poszczególnym plutonom i sekcjom. Najważniejsze i najbardziej problematyczne było zajęcie koszar stacjonujących w Rzeszowie oddziałów zapasowych różnych jednostek. Było w nich wielu Polaków, Czechów, Ukraińców oraz innych narodów podbitych i ci ludzie chcieli jak najszybciej powrócić do domów. Ale także były oddziały znakomicie wyszkolone złożone z Niemców, głównie 6 i 4 pułk Hoch und Deutschmeister, które podejrzewano jak się później okazało słusznie, że będą stawiały opór. Plany powstałe w kręgach POW przewidywały nawet aresztowania wśród kadry oficerskiej i podoficerskiej tych pułków i innych oddziałów jeszcze groźnej armii austriackiej.

Do przejęcia władzy cywilnej nad miastem i nad powiatem, bo te dwie jednostki administracyjne należy traktować łącznie szykowała się Organizacja Obrony Narodowej – OON – założone przez dra Teofila Niecia ugrupowanie o profilu endeckim.

Akcja rozpoczęła się w trudnym i niesprzyjającym momencie. Uczniowie, członkowie POW mieszkający na stancjach, chorzy na wspomnianą wcześniej hiszpankę rozjechali się do domów. Szef rzeszowskiej POW, następca Lisa – Kuli por. Tadeusz Munnich wyjechał do Krakowa, skąd miał udać się na nowe miejsce służby, na Ukrainę. Jego następca jeszcze w Rzeszowie się nie pojawił. POW było w pogotowiu. Pełniono dyżury w newralgicznych punktach miasta, a szczególnie na dworcu kolejowym, z którego utrzymywano najlepsze i niezawodne połączenie z dowództwem w osobie pułkownika Bolesława Roi w Krakowie. Centrum dowodzenia POW mieściło się w willi Szaynoków.

Oswobodzenie miasta

Rankiem 31 października 1918 roku zaczęły nadchodzić z Krakowa informacje o rozbrajaniu Austriaków. Alarm poruszył plutony i sekcje, które wyruszyły na miasto. Bez problemu zajęto urzędy państwowe, nawet ze zdobyciem dawnego zamku Lubomirskich, a w tamtym czasie siedziby sądów i więzienia nie było większego problemu. Później, już po wszystkim śmiano się, że załogę kilka przekupek rzeszowskich miotłami przepędziło.

Żołnierzy, którzy sami opuszczali szeregi austriackiego wojska porzucając broń organizowano na dworcu i wysyłano w kierunkach, w których chcieli się udać. Deutschmeisterzy zabarykadowali się w dwu budynkach koszarowych. Koszary zaś blokowali żołnierze Polacy, Peowiacy i „Zielona kadra” z Budziwoja. Początkowo otoczeni nie chcieli rozmawiać z „buntownikami”, ale po upływie pewnego czasu doszło do rokowań i rozmów. Żądali, by pozwolono im udać się na dworzec kolejowy z bronią. Negocjacje trwały do 1 listopada. Po rozmowach i konsultacjach telefonicznych Deutschmeisterów z dowództwem dopiero w dniu Wszystkich Świętych bez broni ostatecznie opuścili Rzeszów. Wybiegliśmy trochę w przód, więc powróćmy do wydarzeń dnia poprzedniego.

Zalążki władz polskich

W samym mieście nie było spokoju. Oficerowie Polacy spotkali się na naradzie, uznali zwierzchność pułkownika Roi i przystąpili do formowania zalążków polskiego wojska włączając do formujących się oddziałów Polaków służących dotychczas w armii austriackiej. Dużym problemem była ochrona opustoszałych koszar, a zwłaszcza magazynów wojskowych pełnych wszelkiego mienia wojskowego. Do magazynów zaczęły udawać się grupy „lumpów” rzeszowskich, by rabować to co było tam cennego. Na ratunek pospieszył Władysław Waller kierownik Elektrowni Miejskiej i ostatni prezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Pod jego dowództwem pracownicy elektrowni i członkowie „Sokoła” zabezpieczyli mienie wojskowe dużej wartości, które tak bardzo przydało się później Polskiej Armii. Między innymi zabezpieczono bardzo nowoczesną i silną radiostację – armia austriacka miała takich zaledwie kilka. Już w Polsce Niepodległej Władysław Waller otrzymał w podzięce ze ten czyn honorową odznakę oficerską 17 pułku piechoty.

Oficerowie Polacy kierowali powstającymi oddziałami Wojska Polskiego. Pułkownik Celestyn Bruckner koordynował początkowo tworzenie oddziałów, a potem dowodził wojskowym zabezpieczeniem na dworcu kolejowym. Dla zapewnienia porządku w mieście powołano Milicję miejską i Straż Obywatelską. Tworzył się pułk Ziemi Rzeszowskiej na czele którego stanął ożeniony z córką znanego Rzeszowskiego fotografa Edwarda Janusza major Stanisław Elgas. Delegatami Polskiej Komisji Likwidacyjnej na Rzeszów i powiat zostali dr Stanisław Jabłoński i Roman Krogulski, którzy dokooptowali di swego grona posła ludowego z Budziwoja Antoniego Bombę i dra Teofila Niecia. Byli pierwszymi przedstawicielami polskich władz państwowych w Rzeszowie.

Dzień Wszystkich Świętych w 1918 roku był w Rzeszowie pierwszym dniem niepodległości. Na groby najbliższych na stary cmentarz i na cmentarz na Pobitnej szli Rzeszowianie przez miasto udekorowane flagami narodowymi, szczęśliwi z odzyskanej wolności, ze świadomości czekającego ich ogromu pracy i wielu wyrzeczeń dla Niepodległej.

Marek Czarnota