Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

O złotym dzwonie i okopie w Lubeni

Przed wiekami, kiedy na Małopolskę (1) napadali Tatarzy by zrabować nasze ziemie, jasyr uprowadzić i tych, którzy do uprowadzenia w niewolę z powodu braku sił i podeszłego wieku nadawać się nie będą wymordować, by podróży nie utrudniali i zbytnim ciężarem najeźdźcom (2) nie byli. W miejscowości Lubenia, przed najeźdźcami mieszkańcy chronili się do starego okopu (3), który skutecznie ludzi i ich mienie zabezpieczał. Z za jego obwarowań obrońcy razili nieprzyjaciela skutecznie. Ale nie zawsze tak bywało.
Historia już zatarła pamięć roku, w którym w Lubeni wydarzyła się straszna tragedia. Wiadomo tylko, że było to o północy z 23 na 24 czerwca. Pod uśpioną snem smacznym a głębokiem wioskę zakradli się Tatarzy, czerwone kury (4) pożarów puściwszy rabunek i mordowanie wieśniaków rozpoczęli. Wielu ludzi wówczas całe swoje mienie i domy straciło, wielu życiem najazd i sen mało czujny przepłaciło. Najbardziej ucierpiała rodzina kowala Jana, który choć sam z życiem uszedł stracił całą rodzinę, żonę i siedmioro dzieci. Jan rozpaczał bardzo za swoimi bliskimi, z tej rozpaczy zamknął się w kuźni (5), okna pozasłaniał i tylko słychać było uderzenia kowalskiego młota jakby Jan kuł coś w tej rozpaczy i smutku. Czasami słychać także było jakąś dziwną muzykę, i głosy równie dziwne, jakby płacz i śmiech jednoczesny. W dniu, w którym z kuźni Jana mieszkańcy Lubeni śmiech dziecięcy na przemian z płaczem usłyszeli, podeszli do kuźni by się owym tajemniczym głosom przysłuchać. W tejże chwili Jan kuźnię rozwalił i oczom zebranych ukazał się dzwon szczerozłoty, przepięknej roboty, w którym serce z diamentów (6) umieszczone zostało. Dzwon umieszczono na wieży kościelnej, by swoim dzwonieniem ludzi ostrzegał i o czujności przypominał. Diamentowe serce uderzając w dzwon na lewo płakało smętnie i rzewnie, uderzając w prawo śmiech szczery, dziecięcy wydawało. Szeroko po świecie rozeszła się sława janowego dzwonu. Wielu ludzi, a podobno nawet sam król do Lubeni przyjechał, by na owo cudo popatrzeć i w dzwonieniu płaczu i śmiechu posłuchać.. Dowiedzieli się także o owym złotym dzwonie Tatarzy , a ich wódz zapragnął mieć go dla siebie. Jeszcze raz napadli polską Ziemię, jeszcze raz w znacznej sile pod Lubenię podeszli. Jan dzwon swój, który głosy jego dzieci śmiejące się, lub płaczące przypominał jako skarb wielki ukrył go z wieży zdjąwszy, by najeźdźców nie kusił i do wielkich zbrodni nie prowokował. Ale siły tatarskie były zbyt wielkie, Tatarzy zdobyli okop, wymordowali część mieszkańców Lubeni, ale dzwonu podobno nie znaleźli. Zginął także kowal Jan, jedyny, który znał miejsce ukrycia dzwonu. Podobno do tej pory leży gdzieś w okopie starannie ukryty, na szczęśliwca, znalazcę czekając. Do naszych czasów zachował się także lubeński okop, który tyle razy życie mieszkańcom wsi ratował. Zachowała się także do naszych czasów jeszcze jedna pamiątka z owych tragicznych czasów. Oto o północy z 23 na 24 czerwca do wsi przychodzi Duch Okopu, który mieszkańcom przypomina, by czujnymi byli i nieprzyjaciół się strzegli.

1. Małopolska – kraina geograficzna na terenie Polski obejmująca województwa Małopolskie i Podkarpackie.
2. Najeźdźca – napastnik, agresor.
3. Okop – fortyfikacja ziemna w formie wałów usypana w miejscu niedostępnym, często oblana wodą, za którą w razie niebezpieczeństwa chronili się mieszkańcy zagrożonych terenów i w której skutecznie mogli się bronić zza wałów okopu rażąc przeciwnika.
4. Czerwony kur – poetyckie określenie pożaru.
5. Kuźnia – miejsce pracy kowala,
6. Diamenty – najcenniejsze szlachetne kamienie powstałe przed milionami lat z węgla, oszlifowane i oświetlone dają wspaniałe błyski , bardzo cenione przez ludzi bardzo bogatych.

Bardzo podobną legendę podaje Aleksander Bielenda w artykule „Tajemnica Grodziska” zamieszczonym w Gazecie Codziennej „Nowiny” z 24-26 września 1999 roku.

Marek Czarnota