Życie i śpiew

Taki tytuł nosi książka znanego muzykologa, pedagoga, pisarza muzycznego, profesora Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, Małgorzaty Komorowskiej. Ta znakomita badaczka dziejów opery polskiej i biografii artystów scen muzycznych podjęła tym razem temat życia i artystycznej działalności Marcelli Sembrich-Kochańskiej, znakomitej polskiej artystki przełomu XIX i XX wieku żyjącej w latach 1858-1935. Na 400 stronach książki wydanej w 2008 roku przez Oficynę Wydawniczą ERRATA w Warszawie, mamy pracowicie opisane życie artystki, której losy i kariera przypadły na epokę, w której Polski nie było na mapie Europy i zarazem na czas tworzenia nowej polskiej państwowości. Artystka urodzona koło Tarnopola, studiowała we Lwowie i Wiedniu, w dużej mierze z Galicją wiązała swoje artystyczne losy. Podobno u schyłku XIX wieku śpiewała także w Rzeszowie, ale rzecz ta wymaga jeszcze dokładniejszego zbadania.

Spotkałem Panią Profesor Małgorzatę Komorowską 30 maja br. w Teatrze Wielkim w Warszawie, gdzie podpisywała swoją wspomnianą książkę przed koncertem finałowym VII Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki, zorganizowanego pod Honorowym Patronatem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i Jego Małżonki Marii. Koncertowi towarzyszyła imponująca wystawa z życia Marcelli Sembrich-Kochańskiej w foyer Teatru Wielkiego, zwanego także Operą Narodową.

Życie i śpiew… Te dwa wątki artystycznego losu wielkiej Marcelli towarzyszyły organizatorom i uczestnikom kolejnego Konkursu Wokalnego, wszystkim młodym adeptom sztuki pięknego śpiewu z całego świata. Byłem szczerze wzruszony, słuchając arii Jontka z IV aktu opery „Halka” Stanisława Moniuszki w świetnym wykonaniu białoruskiego młodego śpiewaka Jury Haradzeckiego, laureata I nagrody w kategorii głosów męskich czy arii „Hrabiny” z opery Stanisława Moniuszki pod tym samym tytułem w wykonaniu Geleny Gaskarowej z Rosji, laureatki II nagrody w kategorii głosów żeńskich.

Myślę, iż dobrze się stało, iż artyści śpiewali pieśni i arie Stanisława Moniuszki i innych kompozytorów w swoich ojczystych językach, unikając przez to nie zawsze poprawnej wymowy trudnego dla artystów spoza granic naszego kraju języka polskiego.

Niezmordowana Maria Fołtyn, od początku dyrektor artystyczny Konkursu, powiedziała na koniec: „Kochajmy dalej naszego Moniuszkę i naszych wielkich kompozytorów.” Godnie sekundował jej przewodniczący jury, znakomity śpiewak Wiesław Ochman.

A ja myślę, że piękno naszej polskiej, narodowej tradycji i kultury, tak cudownie artystycznie opracowane w pieśniach i operach Moniuszki, dzięki kolejnym edycjom Międzynarodowego Konkursu Wokalnego, będzie wzruszać i zachwycać kolejne pokolenia melomanów na całym świecie.