Zapomniana primadonna. O Barbarze Kostrzewskiej
Bywają znakomite postacie, ludzie sztuki pochodzący z naszego podkarpackiego regionu, których dokonania powoli przykrywa kurz zapomnienia. Tak rzecz się ma ze znakomitą primadonną, sopranem liryczno-koloraturowym pochodzącym z Jodłowej koło Jasła, Barbarą Kostrzewską. Można by powiedzieć, że przemknęła przez życie niczym pełna blasku kometa – i zniknęła za horyzontem...
Dobrze się dzieje, iż Fundacja Szkolnictwa Muzycznego w Rzeszowie wraz z Zespołem Szkół Muzycznych Nr 1 im. Karola Szymanowskiego w Rzeszowie co dwa lata urządza konkurs wokalny dla młodych muzyków jej imienia. Najbliższy w 2011 roku. Tym samym ożywa niezwykła postać artystki, która rzucała na kolana najwybitniejszych znawców i melomanów, miłośników sztuki wokalnej, opery i operetki. A i młodzi adepci sztuki muzycznej bliżej mogą poznać jej drogę artystyczną, która nigdy nie jest ani łatwa, ani prosta.
Barbara Kostrzewska urodziła się 24 listopada 1915 roku, a zmarła 14 listopada 1986 roku. Śpiew solowy studiowała we Lwowie u Dianniego, śpiewając zarazem w przemyskim Teatrze „Fredreum”, a następnie w Teatrze Wielkim w Warszawie z wielkim powodzeniem.
Po wojnie była solistką Opery Śląskiej w Bytomiu, Opery Poznańskiej i Warszawskiej, pełniąc funkcję kierownika muzycznego Operetek w Warszawie, Lublinie i Wrocławiu. W tej ostatniej była także dyrektorem. Zapraszana była także przez Waleriana Bierdiajewa na występy do Operetki Krakowskiej. Dyrektorowała także Operetce Warszawskiej, z czego zrezygnowała w połowie lat 70-tych. Warto wspomnieć, iż pomagała także w pracach Studio Operowego działającego przy Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie w latach 1953-1966.
Artystka występowała na estradach koncertowych, w radio, telewizji, sporo nagrywała na płyty, grała w filmach. Jak pisze Wacław Panek w najnowszej Encyklopedii Muzycznej PWM „Walory jej bogatego w barwie, dźwięcznego głosu o rozległej skali - w połączeniu z urodą i wdziękiem scenicznym – przyczyniły się do tego, że Kostrzewska była jedną z najpopularniejszych solistek polskich scen operowych i operetkowych.”
Kto dziś pamięta Barbarę Kostrzewską? Moje pokolenie pamięta tę wytworną damę, która czarowała publiczność nie tylko pięknym głosem, ale i sylwetką, postawą, spojrzeniem, elegancją... Śpiewała Partię Violetty w „Traviacie” Verdiego, Gildy w „Rigolettcie” Verdiego, Mimi w „Cyganerii” Pucciniego, Rozyny w „Cyruliku sewilskim’ Rossiniego, Hannę w „Strasznym Dworze” Stanisława Moniuszki pod dyrekcją Waleriana Bierdiajewa, partię tytułową w „Manon” Masseneta, w „Hrabinie” Moniuszki.
Artystka zajmowała się także reżyserią, mając stosowny dyplom Ministra Kultury i Sztuki z 1968 roku. Warto wspomnieć inspirowane przez nią prapremiery słynnych musicali – „Na szkle malowane” Katarzyny Gaertner czy „Błękitny zamek” R. Czubatego.
Czas ucieka. Pozostaje pamięć dokonań artystów, którzy przez swój niezwykły talent, poparty ogromną pracą i pełnym oddaniem Wielkiej Sztuce, czynili i czynią nadal ten świat bardziej znośny, ludzki, wartościowy, piękny...
W listopadzie 2011 roku minie 95 lat od urodzin i 25 lat od śmierci Barbary Kostrzewskiej. Warto już dziś pomyśleć, jak przypomnieć i przybliżyć szerszej publiczności tę znakomitą postać ze świata sztuki wokalnej, operowej, operetkowej, musicalowej, pochodzącej z naszej podkarpackiej ziemi.






