Wiśniowski „savoir vivre”
Skoro jesteś tu zaproszony, to nic prostszego, jak przyjechać. Radzę ci bardzo i posyłam kilka wiadomości, żebyś się tu dopiero nie uczył wiśniowskiego „savoir vivre’u”. Pytasz, co malarze tu robią? Powiem ci, że jednak, pomimo lata i pięknej pogody, malują. Bywały dnie, że w każdym krzaku siedział malarz.
Wstydź się ciągle w mieście siedzieć. Wszyscy jeździli na wieś. Tutaj, po dłuższym pobycie, gotóweś się nawet wykształcić. W mieście dopiero ocenisz „wakacje wiśniowskie”.
To fragment wpisu Zygmunta Mycielskiego pod datą: czerwiec – wrzesień 1936 do księgi domowej Mycielskich w Wiśniowej, której dwa tomy pełne są zapisków, rysunków, szkiców, dokonanych przez odwiedzających rodzinny dwór Mycielskich artystów. Sami gospodarze domu byli wykształconymi w krakowskiej akademii malarzami, stąd atmosfera domu pełna była artystycznego klimatu i swoistego wiśniowskiego „savoir vivre’u”.
Artystyczny mecenat Mycielskich w Wiśniowej rozpoczęła żona pierwszego właściciela Wiśniowej Waleria z Tarnowskich Mycielska, opiekunka sztuk wszelakich, która, jak pisał Stanisław Kożmian w książeczce wspomnieniowej wydanej w Krakowie w 1916 roku była osobą o dużej inteligencji, bardzo wykształconą, oczytaną, wrażliwą na piękną literaturę i sztukę, gorącą patriotką. Zarówno w Krakowie, jak i w Wiśniowej, uprawiała polską gościnność i europejską kulturę.
Tradycje artystyczne wiśniowskiego dworu kontynuowała żona kolejnego właściciela Wiśniowej, Maria z Szembeków Mycielska, następnie żona ostatniego właściciela Wiśniowej, Helena z Balów Mycielska, oczywiście, wraz z mężem Janem, który także był zawziętym malarzem. Szczególną rolę odegrał prof. Jerzy Mycielski, brat Marii z Szembeków Mycielskiej, profesor UJ, historyk sztuki, kolekcjoner malarstwa, patriota, legionista. Ślady po nim zostały w Wiśniowej do dziś, choćby w postaci płaskorzeźb Chrystusa i Matki Boskiej z Dzieciątkiem przywiezionych przez niego z Włoch, umieszczonych w ścianie kaplicy grobowej Mycielskich, niedawno starannie odrestaurowanej.
Od tamtego czasu minęły 74 lata. Jedno pokolenie. Mimo wojen, rewolucji, okrutnych i nieludzkich ideologii minionego już – na szczęście! - XX wieku, tradycje artystyczne Wiśniowej ożywają na nowo. Bo sztuka jest wieczna!
Oto w Roku Pańskim 2010, od 22 lipca do 1 sierpnia, w Wiśniowej odbył się kolejny, już trzeci, organizowany corocznie, ogólnopolski plener malarski „Wiśniowa pachnąca malarstwem”. Tego zwrotu użył w jednym z listów malarz Zbigniew Krygowski, który tuż po wojnie bywał i malował w Wiśniowej, starając się utrwalić uciekający gwałtownie czas… Niektórzy twierdzą, że i malarstwo zaczyna pachnieć Wiśniową – i pewnie jest w tym sporo racji…
Na tegoroczny plener przybyło 20 malarzy, którzy namalowali 92 obrazy, utrwalające w artystycznej wizji pejzaże wiśniowskie, w środku lata. I choć pogoda była zmienna, powstały dzieła urzekające pełnią i głębią wyrazu, przemyślane w wyobraźni artystów, przeniesione na płótno za pomocą farb i pędzla. Czas przedstawić uczestników wiśniowskiego pleneru AD 2010. Oto oni: Jadwiga Maria Jarosiewicz i Katarzyna Ludwiczak z Warszawy, Janina i Stefan Berdakowie z Krakowa, Irena Oryl z Jarosławia, Stanisław Białogłowicz, Jerzy Biernat, Józef Gazda, Jacek Kawałek, Anna i Andrzej Korzec, Zuzanna Kud, Maria Monikowska-Tabisz, Andrzej Pęckowski, Janusz Pokrywka, Emil Polit, Anna Maria Szarek, Franciszek Szczerbiński z Rzeszowa, Dorota Magryś i Agnieszka Stanisławczyk z Wiśniowej.
Tradycją wiśniowskich plenerów stały się wycieczki w okolice Wiśniowej. Tym razem artyści odwiedzili Tułkowice, Różankę, a następnie Niewodną, gdzie w tamtejszym kościele spotkali się z przebywającym tam obecnie Eugeniuszem Muchą, artystą malarzem pochodzącym z Niewodnej, autorem polichromii w niewodzkim kościele sprzed pół wieku, poddanej obecnie renowacji, wysłuchali także krótkiego koncertu organowego w moim skromnym wykonaniu, następnie zwiedzili zabytkowy kościółek Św. Doroty w Kozłówku i odnowioną niedawno cerkiew w Oparówce. Ważna i ciekawa była wizyta w Wielopolu Skrzyńskim i tamtejszym Muzeum im. Tadeusza Kantora.
Wójt gminy Tadeusz Przywara i jego zastępca Marcin Kut z wielką życzliwością wspierali przebieg tej, co tu dużo mówić, znaczącej już i promującej gminę Wiśniowa imprezy kulturalnej, znanej już poza granicami gminy i województwa. Wydatną pomoc okazała Rada Gminy Wiśniowa z jej przewodniczącym Ryszardem Strzępkiem, podejmując ważną uchwałę wspierającą plener.
Pomysł ulokowania artystów w gimnazjum im. Orląt Lwowskich w Wiśniowej okazał się bardzo trafny. Należy wyrazić wielką wdzięczność dyrektorowi Gimnazjum Jerzemu Łukasiewiczowi za wszelką organizacyjną pomoc i życzliwą opiekę.
Bo choć artyści lubią tworzyć dzieła w samotności, to przecież bardzo tęsknią do wspólnych spotkań, rozmów, dyskusji, wymiany myśli i doświadczeń. A tego w tym roku nie brakowało. Zrodziła się nawet twórcza myśl organizowania imprez towarzyszących wiśniowskim plenerom w postaci wykładów, koncertów, warsztatów, seminariów, ubogacających wiśniowskie spotkania artystyczne. Pomysł ten zyskał wysokie uznania prof. Stanisława Białogłowicza z Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego, uczestnika pleneru, a także Jacka Kawałka, wytrwałego i oddanego kuratora wiśniowskich plenerów.
Wernisaż kończący tegoroczny plener, który miał miejsce w sobotę 31 lipca 2010 r. w sali gimnastycznej Gimnazjum w Wiśniowej, był nadzwyczaj udany. Życzliwe słowo na piśmie skierował wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta, wyrażając uznanie dla artystów i organizatorów plenerów, a także nadzieję na ich kontynuowanie. Słowa otuchy i deklaracje dalszego patronatu nad wiśniowskim plenerem przekazał Jacek Nowak, prezes Podkarpackiego Stowarzyszenia Sztuk Pięknych „Zachęta”. Wiele mówiono o przyszłości zabytkowego zespołu parkowo-pałacowego w Wiśniowej, jego obecnie tragicznym stanie technicznym, możliwościach renowacji i organizacji w nim ważnego ośrodka kultury i sztuki.
Spotkanie ubogacił występ świetnie zapowiadającej się młodej wokalistki Joanny Strach z Jasielskiego Domu Kultury, który to występ, pod artystyczną opieką mieszkającej w Wiśniowej Ewy Grzebień, muzykologa i pedagoga, animatora kultury, stworzył miłe wrażenie spotkania pełnego nie tylko malarskiego, ale i muzycznego nastroju.
Wiśniowska kolekcja polskiego malarstwa współczesnego wzbogaci się w tym roku o kolejne, wartościowe dzieła uznanych artystów. Znajdą one swą stałą, żywą ekspozycję we wspomnianym wiśniowskim gimnazjum. Będą także prezentowane na wystawach w naszym regionie i na terenie całego kraju.
Jaka będzie przyszłość kultury i sztuki w Ojczyźnie naszej? Któż wiedzieć może… Jedno jest pewne – bez sięgania do korzeni naszego narodowego bytu, tradycji i obyczaju, budowanych przez stulecia przez przodków naszych, nie sposób budować mądrej przyszłości. A przyszłość, to także dziś, tylko cokolwiek dalej…






