„Wielka sława, to żart”, czyli 90. urodziny Bogdana Paprockiego
Proszę Państwa, rzecz niezwykła – 90. lat życia, 70. lat na scenie, nadal w świetnej formie, także artystycznej! Bogdan Paprocki, znakomity polski tenor, na swoje 90. urodziny, które przypadają 23 września 2009 roku, zaśpiewa partię Fausta z opery pod tym samym tytułem Charlesa Gounoda na deskach Opery Śląskiej! Weźmie także czynny udział w specjalnie dla niego przygotowanej Gali Tenorów! Jak sam o sobie mówi, jest człowiekiem z epoki, której już nie ma – z epoki, w której dzieła sceniczne wykonywano z największym pietyzmem i szacunkiem, zwłaszcza te polskie, a nade wszystko Stanisława Moniuszki.
Spotkałem Bogdana Paprockiego w jego garderobie Teatru Wielkiego w Warszawie jesienią 1992 roku, garderobie, którą dzielił wspólnie Bernardem Ładyszem. Obaj panowie, niezwykle ze sobą zaprzyjaźnieni, grali w operze Bogusławskiego i Stefaniego „Cud mniemany czyli Krakowiacy i Górale” w reżyserii Krzysztofa Kolbergera: Paprocki grał starego Bartłomieja, Ładysz – Miechodmucha. Kreacje były wspaniałe!
Bogdan Paprocki odegrał wybitną rolę w naszym powojennym życiu muzycznym. Urodzony 23 września 1919 roku w Toruniu, już wiosną 1939 roku – a więc 70 lat temu - wystąpił publicznie z zespołem rewelersów Kursu Podchorążych Rezerwy przy 9 Pułku Piechoty Legionowej w Zamościu.
Regularną naukę śpiewu rozpoczął w 1943 roku u Eugeniusza Kopfa. Po roku nauki wystąpił 9 lipca 1944 roku z samodzielnym publicznym koncertem, a dalsze studia u Ignacego Dygasa odbywał już jako solista Reprezentacyjnego Zespołu Wojska Polskiego.
W 1946 roku został zaangażowany do Państwowej Opery Śląskiej w Bytomiu, gdzie zadebiutował rolą Alfreda w „Traviacie” Verdiego, mając za partnerów Barbarę Kostrzewską i Andrzeja Hiolskiego. Końcem lat 50. ubiegłego wieku wszedł do zespołu Opery Warszawskiej, pozostając jej wiernym do dziś.
Jozef Kański tak o nim pisał: „Paprocki piękny liryczny głos o rozległej skali łączy z wielką kulturą muzyczną i wyjątkową naturalnością emisji, dykcji oraz frazy, zyskując u wielu znawców miano artysty doskonałego.”
Można by wiele mówić o jego rolach operowych, operetkowych, oratoryjnych, wspaniale śpiewanych pieśniach, przepojonych wielką, osobistą, szczerą miłością do każdej roli czy koncertu, miłością do sztuki, której był przez tyle lat i jest nadal najwyższym kapłanem, perfekcyjnym kreatorem, wzruszającym interpretatorem, pełnym szacunku dla twórczej inwencji kompozytora.
A wszystko za sprawą wiernej i głębokiej miłości do sztuki i niezwykłego talentu, który rozwinął do granic najwyższych. Chciałoby się powiedzieć za redaktor Anną Lewandowicz, autorką ostatniego wywiadu ze wspaniałym artystą Bogdanem Paprockim: „Śpiewaj nam do końca świata i jeden dzień dłużej!”






