Urodziny Wiesława Ochmana
6 lutego 2011 roku urodziny Wiesława Ochmana, znakomitego śpiewaka, erudyty, malarza, człowieka wysokiej kultury, artystycznej i osobistej. Czy w wypadku tak wspaniałego, wiecznie młodego artysty – duchem i ciałem - wiek ma jakiekolwiek znaczenie? Wszak mamy tyle lat, na ile się czujemy! A Wiesław Ochman ma ciągle dwadzieścia parę lat!
Jego niezwykłej urody głos, poparty świetnym aktorstwem, zachwyca melomanów na całym świecie. A miał być ceramikiem! Wszak studiował na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i tam uzyskał tytuł inżyniera. Ale muzyka – muzyka! – zwyciężyła, wynosząc naszego tenora na wyżyny sztuki śpiewaczej w skali całego świata!
Nie podejmuję się w krótkim słowie opisać choćby w zarysie artystyczne kreacje Wiesława Ochmana. Jest ich naprawdę bardzo wiele. Powiem tylko, że artysta zasłynął jako znakomity odtwórca ról mozartowskich, chętnie śpiewa w operach polskich, oratoriach, ma rozległy repertuar pieśniowy, ponadto kreował główną rolę w sfilmowanej w Austrii operetce Franciszka Lehara pt. „Carewicz”. Posiada ogromny dorobek dyskograficzny, realizowany m.in. pod batutą Carla Bohma czy Claudio Abbado. Po 1999 roku zajął się także reżyserią.
No i malarstwo, które zajmuje artystę nie mniej niż muzyka. Próbowałem zaprosić Wiesława Ochmana w nasze rzeszowskie i podkarpackie strony, ale kalendarz artysty jest napięty do granic możliwości! Pisał do mnie 6 czerwca 2009 roku: „Wiśniową znam z opowiadań mojego przyjaciela i profesora Czesława Rzepińskiego, który zawsze wspominał z entuzjazmem swoje tam pobyty. Bardzo podobały mi się prace zamieszczone w katalogu „Wiśniowa pachnąca malarstwem”. Widać w nich nie tylko talent twórców, ale także z wrażliwością oddane [piękno pejzażu. Gratuluję też znakomicie redagowanego „Kamertonu”. Przeczytałem zawarte w nim materiały z wielkim zainteresowaniem. Wzruszył mnie szczególnie artykuł o Prof. Stanisławie Wisłockim, z którym koncertowałem zarówno w Polsce jak i podczas słynnego przedstawienia „Króla Rogera” w Buenos Aires. Spektakl ten pamiętano po latach, kiedy powtórnie śpiewałem już inną operę w tym wspaniałym teatrze. Z Państwem Izabelą i Stanisławem Wisłockimi spotykaliśmy się często towarzysko. Były to niezapomniane chwile, bo to rzadko spotykani ludzie, nie wspominając o geniuszu dyrygenckim i muzycznym, Profesora Wisłockiego.”
Tyle Wiesław Ochman. A my życzymy naszemu wspaniałemu artyście wielu cudownych natchnień inspirowanych znakomitymi dziełami wielkich mistrzów pięknego śpiewu, radości z malowania nie tylko dźwiękiem, ale i pędzlem, a nade wszystko – dobrego zdrowia i nieustającej pogody ducha!






