Radosne alleluja
Cóż znaczy słowo „alleluja”, tak często przewijające się w okresie wielkanocnym w liturgii Kościoła, w licznych śpiewach i pieśniach ku czci Zmartwychwstałego Pana. „Słownik mitów i tradycji kultury” Władysława Kopalińskiego podaje, iż w judaizmie i chrześcijaństwie „alleluja”, to liturgiczny okrzyk radości, przyśpiew triumfalny, używany zwłaszcza w okresie wielkanocnym.
Najbardziej dostojne i monumentalne „alleluja” usłyszeć można w oratorium Georga Fryderyka Haendla pt. „Mesjasz”, napisanym dla Dublina w Irlandii. Wykonane 13 kwietnia 1742 roku zostało tam przyjęte nad wyraz życzliwie i z wielkim podziwem dla kompozytora. Najbardziej uznane i popularne spośród trzydziestu oratoriów mistrza, dzieło to zostało zestawione z wersetów zaczerpniętych z Ksiąg proroków, Starego Testamentu i Ewangelii, mówiących o Zbawicielu. Wszystkich ogniw dzieła, partii wokalnych kwartetu solistów, arii i recytatywów, partii chóralnych, jest 52. We wszystkich widać genialny kunszt kompozytorski Haendla, łączący w doskonałej harmonii opisowość dźwiękową, rygory formalne, liryzm i dramatyzm, partie solowe i zespołowe.
Głęboko ludzka i bezpośrednia wymowa uczuciowa dzieła stawia „Mesjasza” w bezpośrednim sąsiedztwie Bachowskiej Pasji według św. Mateusza. Jak pisała krytyka podczas pierwszych wykonań „Mesjasza”, to, co religijne i boskie, podniósł Haendel do wyżyn poznania najczystszego człowieczeństwa. Dostojność, szlachetność, wspaniałość, subtelność, wsparte majestatycznymi i wzruszającymi słowami tekstu, współdziałały, by porwać i oczarować zachwycone serca i dusze słuchaczy.
Historia podaje, iż podczas jednego z wykonań „Mesjasza” król Jerzy II, wraz z obecnymi słuchaczami, podczas radosnego „Alleluja” w uniesieniu podniósł się z miejsca, by na stojąco wysłuchać tego porywającego fragmentu dzieła. Ta tradycja utrzymała się w Anglii do dnia dzisiejszego.
I pomyśleć, że ta tradycja trwa już ponad ćwierć tysiąca lat! Czyż muzyka nie jest wieczna?






