Porfirion i gwiazdy, czyli złoty jubileusz Estrady Rzeszowskiej

Aż trudno uwierzyć, że to już 50 lat Estrady Rzeszowskiej. Myślę, że wszystko zaczęło się jeszcze wcześniej, tuż po wojnie, kiedy to w dawnym Domu Tannenbauma w Rzeszowie, obecnie przy ul. Okrzei 7, potem także w dawnym przedwojennym „Sokole”, obecnie Teatr im. Wandy Siemaszkowej, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać najróżniejsze spektakle, także operetkowe, odpowiadając na ogromne zapotrzebowanie powojennej publiczności, w spartańskich warunkach tworząc zręby rzeszowskiej kultury.

Po różnych zakrętach dziejowych związanych ze zmianami politycznymi i administracyjnymi w Polsce, w !958 roku wojewódzkie przedsiębiorstwa estradowe podporządkowano Wojewódzkim Radom Narodowym, także w Rzeszowie. Obecnie Estrada Rzeszowska jest instytucją kultury miasta Rzeszowa.

Przez te kilka dziesiątków lat w rzeszowskiej Estradzie wydarzyło się wiele - bardzo wiele. Nawet nie próbuję tego opowiadać w krótkim felietonie. Bardzo zgrabnie rzecz całą opisał Marek Pękala, swego czasu kierownik literacki Estrady, w starannie wydanym, okolicznościowym wydawnictwie „50 lat Estrady Rzeszowskiej – Porfirion i gwiazdy – historia i wspomnienia”.

W słowie wstępnym do tej publikacji prezydent miasta Rzeszowa Tadeusz Ferenc zapewnia, iż jest całym sercem za utworzeniem w Rzeszowie teatru muzycznego – instytucji, która byłaby kontynuatorem chlubnych przedsięwzięć artystycznych Estrady Rzeszowskiej. Panie Prezydencie, trzymamy za słowo!

W tym miejscu kłaniam się nisko Panu Antoniemu Dariuszowi Dubielowi, wieloletniemu, oddanemu, zasłużonemu dyrektorowi Estrady Rzeszowskiej, który przez dziesiątki lat robił, co mógł, by wychować wrażliwych odbiorców kultury, a nade wszystko miłośników teatru muzycznego. Czynił to kompetentnie i z wielkim sercem, prezentując przez lata na scenie Rzeszowskiej Filharmonii cudowne spektakle z kolorowego świata operetki, opery, musicalu. Toteż w pełni zasłużył na Honorową Nagrodę Muzyczną Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego, którą otrzymał z okazji tegorocznego jubileuszu 50-lecia Estrady Rzeszowskiej.

A jak to wygląda dziś? Melomanów, miłośników sztuki wokalno-scenicznej nie brakuje, a sprawa teatru muzycznego w Rzeszowie od kilku lat znalazła się, wprawdzie ciągle jeszcze na etapie rozważań, w centrum uwagi władz miejskich i wojewódzkich.

Życzymy Estradzie Rzeszowskiej wspaniałego rozwoju i rozkwitu – bo zapotrzebowanie na piękno, sztukę, nigdy nie ustanie.
Kończę uroczym wierszem napisanym przez Urszulę Grabowską, byłą pracownicę Estrady Rzeszowskiej, na jubileusz 50-lecia. Wiersz nosi tytuł „Brawo, bis!”

Tort podzielić przyszła pora,
By szampanem toast wznieść.
By Estrada żyła sto lat,
A może i setek sześć!

By w następny jubileusz
Większy tort podzielić móc,
By sponsorów mieć na pęczki,
Miłość społeczeństwa czuć.

Byśmy wiary nie stracili,
Marząc bez żenady,
Że nie będą władze skąpić
Grosza dla Estrady!

Bo niekiedy, jak Tewiemu,
Marzy się i nam bogactwo.
Duża sala, piękna scena…
Czy to jest dziwactwo?

A wam także z tej okazji
Publiczności miła,
Życzymy, by w latach przyszłych
Sztuka was bawiła.