Piosenka o Wilnie, Wiedniu i Lwowie
W rytmie tegorocznego karnawału warto przypomnieć niezwykłą piosenkę czy pieśń, która zapadła w serca rzesz melomanów, miłośników muzyki. Jej historia jest równie ciekawa, jak losy jej autora, dra praw Rudolfa Sieczyńskiego. 23 lutego 2009 roku mija 130 lat od jego urodzin. Polak z pochodzenia, urodzony w Wilnie, od najmłodszych lat rozwijał swoje talenty muzyczne pod okiem matki, która uczyła go gry na fortepianie. Po ukończeniu szkoły średniej, w 1904 roku podjął studia prawnicze w Wiedniu, które ukończył, stając się cenionym urzędnikiem w Dolnej Austrii, odznaczonym nawet wiedeńskim medalem Wiener Ring of Honor. Posiada na swym koncie także publikacje z dziedziny prawniczej.
Ale, jak to zwykle z ludźmi artystycznie utalentowanymi bywa – miłość do sztuki dotyka wszystkich zawodów i specjalności – obok pracy zawodowej w dziedzinie prawniczej, włączył się Sieczyński w życie muzyczne ówczesnej Austrii z całą pasją i zaangażowaniem. W latach 1925-1930 był Przewodniczącym Federacji Austriackich Kompozytorów, a także, w latach trzydziestych i czterdziestych minionego stulecia, do 1949 roku, obok Josepha Marxa, wiceprzewodniczącym Towarzystwa Autorów, Kompozytorów i Wydawców Muzycznych w Austrii.
Uwielbiał muzykę wiedeńskich Straussów i nią urzeczony skomponował szereg utworów, głównie w rytmie walca, z których opus 1, to pieśń czy piosenka pt. „Wien, du Stadt meiner Träume” czyli „Wiedeń, miasto moich marzeń”, utwór napisany w 1913 roku i rok później wydany w Wiedniu u Adolfa Robitscheka. Utwór ten od początku zrobił szaloną karierę i właściwie trwa ona nieprzerwanie do dziś. A oto początkowa zwrotka polskiego tłumaczenia tej pieśni:
Powraca jak sen, wspomnienie sprzed lat,
O Wiedniu Praterze dziś śnię.
Choć mija nam czas, i ludzie, i świat,
Do Wiednia myślami znów mknę.
Kto w Wiedniu raz był i wino w nim pił,
Kto walcem upoić się dał,
w Dunaju błękicie rozmarzył się skrycie,
raz jeszcze przeżyć by chciał.
Piosenki wiedeńskiej snuje się czar,
I widzę, i wciąż słyszę miejski gwar.
Wiedniu, mój cudny śnie,
Dziecięce, słodkie wspomnienie me.
Tę znaną piosnką z dawnych lat,
Dajesz mi spojrzeć swobodnie w świat.
Wiedniu, choć mija czas,
Wciąż przyjaźń serdeczna łączy nas.
Chwile radości, uśmiechów i łez,
O Wiedniu mój – to Ty!
Śpiewają tę pieśń do dziś największe śpiewaczki i śpiewacy świata, łącznie ze słynnymi trzema tenorami, nagrała ten utwór Elisabeth Schwarzkopf z orkiestrą pod dyrekcją Otto Ackermanna pół wieku temu, w 1959 roku.
Wszelako, jak to z pięknymi melodiami bywa, tak i z tą pieśnią działy się rzeczy przeróżne i nadzwyczajne. Podobno utwór ten powstał jeszcze Wilnie. Opiewał piękno tego uroczego miasta i nosił tytuł „Wilno miasto moich marzeń”. Potem, kiedy Sieczyński przebywał już w Wiedniu, chcąc przypodobać się tamtejszej publiczności, napisał tekst opiewający piękno i urok cesarskiego Wiednia i w połączeniu z własną muzyką wydał drukiem jako wspomniany wyżej opus 1.
Nie wiadomo, jak ta pieśń dostała się do Lwowa, gdzie zrobiła zawrotną karierę z tekstem Henryka Zbierzchowskiego (1881-1942), lwowskiego poety, ostatniego „Cygana” miasta zawsze wiernego, w 1928 roku laureata Lwowskiej Nagrody Literackiej Miasta Lwowa, a w 1938 roku Wawrzyna Polskiej Akademii Literatury. „Piosnka o naszym Lwowie”, bo taki nosiła tytuł, ze słowami Henryka Zbierzchowskiego i oczywiście, muzyką Rudolfa Sieczyńskiego (1879-1952), do dziś krąży po świecie, krusząc serca Polaków i niosąc wspomnienia dawno minionych lat… Oto początkowa zwrotka lwowskiej wersji pieśni.
Gdy wiosny jest czas, wśród parków swych kras,
W girlandach z czeremchy i bzów,
Wśród dolin i wzgórz, spowity w mgieł róż,
Jak wizja wyłania się Lwów.
Gdzie zwrócisz się w krąg, granaty lśnią łąk,
I modry rozwiewa się dym.
Kto poznał go raz, w blasku wiosny kras,
Ten przenosi to miasto nad Rzym.
Więc niech biegnie w dal piosenka ta,
Co wre jak rew, co skrzy i gra.
Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi.
Ten tylko poznał wartość twą,
Kto cię raz żegnał rozstania łzą.
Lwów, Lwów, jak cudnie brzmi
I jak nam tętni to słowo we krwi.
O, drogie, słodkie ty miasto me,
Tu żyć i umrzeć chcę.
A my, w karnawałowym nastroju, w rytmie walca, oczekujemy już na nadejście wiosny, która już wkrótce…






