Benefis Władysława Waltosia

Pieśń jest moją ciszą
miłością i niepokojem
słyszę cię, pieśni
w matki pacierzach,
bywasz mi, pieśni,
pięknym wspomnieniem.
Pieśnią piszę pamiętnik
mojego życia.


Tym nastrojowym, refleksyjnym wierszem rozpoczyna się poetycki zbiór Władysława Waltosia, rzeszowskiego artysty – śpiewaka, poety, malarza. Jest tych wierszy kilkadziesiąt, pisanych w latach 2000-2005. Jak pisze w Posłowiu Urszula Wiecka „Z całości zbioru wyłania się wizerunek człowieka wiary, świadomego swojej kruchości, lecz umiejącego docenić piękno życia, piękno obecne zwłaszcza we wzajemnej relacji z drugim człowiekiem, a nade wszystko w miłości, w której objawia się wielkość daru Stwórcy i harmonia człowieka z naturą.”

13 czerwca 2008 roku, w piątek, o godz. 17.00 w Osiedlowym Domu Kultury „Gwarek” przy ul. Bohaterów 5 na Osiedlu Kmity w Rzeszowie miał miejsce benefis niezwykły – 60-lecia pracy artystycznej Władysława Waltosia. Chór „Emmanuel” pracujący przy parafii Św. Judy Tadeusza w Rzeszowie, pragnąc wyrazić wielkie uznanie dla dorobku artystycznego swego kolegi, jak napisano na zaproszeniu - „wielkiego miłośnika muzyki, wspaniałego wykonawcy pieśni operetkowych i kościelnych”, rzecz całą sprawnie i zorganizował i przeprowadził, przy jakże wielkim oddaniu i zaangażowaniu Pani Prezes Chóru Marii Różańskiej.

I ja tam byłem, miód i wino piłem, jako że poproszono mnie o poprowadzenie spotkania, a co tam się działo, pokrótce opowiem.

Całe to spotkanie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Po pierwsze - że to już 60 lat pracy artystycznej Pana Władysława (znamy się od lat, koncertowaliśmy razem niejeden raz), po drugie – że znany wszystkim chórzystom i miłośnikom muzyki w Rzeszowie świetny tenor Pan Władysław nie tylko wspaniale śpiewa, ale także pisze wiersze i pięknie maluje (wszechstronnie utalentowana artystyczna dusza - co w swej skromności ukrywał skrzętnie przed szerszą publicznością) i po trzecie – że znalazło się tylu przyjaciół jego talentu i artystycznej osobowości, którzy cały ten benefis starannie przygotowali i uczcili – kwiatami. czekoladowym tortem, toastami, śpiewami, którym nie było końca... Z gratulacjami przybyły delegacje zaprzyjaźnionych chórów (w wielu z nich śpiewa nasz Mistrz, często partie solowe), z rzeszowskiego oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr w osobie Marii Troniny, a i ks. proboszcz Stanisław Tomkowicz gratulował Mistrzowi wielorakich talentów, których przecież w życiu nie zmarnował i rozwinął na chwałę Bożą i ku pokrzepieniu ludzkich serc.

I choć w ostatnim czasie choroby i nieszczęścia nie ominęły Pana Władysława, to przecież zachował pogodę ducha, wielką życzliwość do ludzi i świata i tę naturalną, szczerą skromność i prostotę, zjednującą Mu nieustannie wielu przyjaciół i wielbicieli Jego artystycznych talentów, które nadal kwitną i wydają piękne owoce. Wzruszony tą szlachetną, życiową postawą Mistrza napisałem krótki wierszyk na jego cześć, który wygłosiłem podczas uroczystości, treści następującej.

Panie Władysławie,
we śnie i na jawie
słyszę Twoje pienia,
wię składam życzenia.

Byś nam długo żył,
z nami wino pił,
a kiedyś tam, w niebie,
by nie brakło Ciebie

wśród chórów anielskich,
w ostępach niebieskich,
razem z Bogiem Panem
na wiek wieków. Amen.

Obok licznych gratulacji, miałem i ja wielką przyjemność przekazać Jubilatowi uroczysty adres od rzeszowskich środowisk muzycznych i Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego, wyrażający wielki szacunek i uznanie dla Mistrza za wieloletnią, oddaną służbę w dziedzinie kultury muzycznej.

A w części artystycznej uroczystości wiersze Pana Władysława prezentowali: Józefa Bryg, Zdzisław Szostek i Stefan Miłoś. Marzena Wiśniewska – skrzypce i Maria Dubrawska – fortepian grały piękne utwory instrumentalne - „Ave Maria” Ch. Gounoda, „Wokalizę” W. Kilara, „Largo” G. F. Haendla, „Serenadę” J. Haydna, „Marzenie” R. Schumanna i „Arię na strunie G” J. S. Bacha. Piękne pieśni śpiewał Chór „Emmanuel” pod dyrekcją Romana Olszowego: „Ave di vino fior” – z solistą Panem Władysławem, „Modlitwę Kapłana”, „Panis angelicus” C. Francka z solistą Panem Władysławem, „Nim świt obudzi noc”. Piosenki w góralskich rytmach dla Mistrza śpiewała Lucyna Matłosz. A potem były różne śpiewy i życzenia, serdeczne i ciepłe wspomnienia, rozmowy i refleksje nad czasem, który, choć mija, to dzięki nieśmiertelnym  pieśniom i muzyce jakby zatrzymał się na chwilę...

Był Pan Władysław w środku powojennej rzeszowskiej kultury muzycznej. A czasy nie były łatwe. Jak sam Mistrz opowiada, jego artystyczna kariera w wieku kilkunastu lat zaczęła się od skopania go przez strażnika w więzieniu, gdzie przebywał  za śpiewanie patriotycznych pieśni... Po latach okazało się, że żebra były złamane, ale nie serce, które pałało gorącą miłością ku muzyce...

Były więc solowe występy w spółdzielczym Klubie „Relax”, w Domu Kultury Kolejarza, w operetce „Królowa Przedmieścia” i „Trembita” w słynnym Studio Operowym przy Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie, udział w Festiwalach i Konkursach Pieśni i Piosenki, także Radzieckiej, bo takie były czasy i możliwości realizowania się w śpiewie. Były też pieśni religijne śpiewane z chórami kościelnymi, arie operowe i operetkowe, nierzadko w duecie czy tercecie, m. in. z Heleną Maroń, Bogdanem Jedliczką, Janem Jawniakiem, liczne nagrody i wyróżnienia, także o randze ogólnopolskiej, których tutaj wymienić nie sposób. Były występy solowe i z chórami podczas Bernardyńskich Wieczorów Muzycznych, Koncertów Wielkanocnych „Allleluja” organizowanych w koście Św. Judy Tadeusza w Rzeszowie, śpiew w Chórze Chłopięco-Męskim pod dyrekcją Urszuli Jeczeń-Biskupskiej czy w Chórze Filharmonii Rzeszowskiej. Był więc Pan Władysław wszędzie tam, gdzie było zapotrzebowanie na Piękno wyrażone natchnionym słowem i pieśnią. Jak w jak w słynnym czterowierszu J. W. Goethego:

Gdzie słyszysz śpiew – tam wchodź,
tam dobre serca mają.
Źli ludzie – wierzaj mi –
ci nigdy nie śpiewają.


Pan Władysław pełni swoją misję z wielkim oddaniem i pasją, napełniając nasze serca radością, otuchą i nadzieją, że nasze życie jest piękne i wartościowe. Wyraża to w formie najpiękniejszej, jaką człowiek wyrazić może – poprzez poezję, malarstwo, muzykę i śpiew, które zbliżają człowieka do człowieka, człowieka do Boga, naszej odwiecznej Miłości i Nadziei. Dziękujemy Panu Władysławowi za tę wieloletnią, piękną służbę i życzymy wiele zdrowia, sił i opieki Bożej w dalszym artystycznym pielgrzymowaniu. Ad multos annos!