Pamięci Feliksa Rączkowskiego
16 września 2009 r. mija 20 lat od śmierci prof. Feliksa Rączkowskiego, znakomitego organisty, kompozytora, wspaniałego pedagoga, człowieka kultury z epoki dwóch wojen światowych, artysty, który swoje życiowe posłannictwo realizował w wiernej i oddanej służbie Bogu i Ojczyźnie.
Urodzony w 1906 roku w Szczaworyżu koło Kielc, w latach 1922-1926 uczył się w słynnej Salezjańskiej Szkole Organistowskiej w Przemyślu, a w latach 1933-1936 studiował organy u słynnego mistrza gry organowej prof. Bronisława Rutkowskiego i kompozycję u nie mniej słynnego teoretyka muzyki prof. Kazimierza Sikorskiego w Konserwatorium Muzycznym w Warszawie. Z Salezjańską Szkołą Organistowską prof. Rączkowski, już jako pedagog, był związany w latach 1929-1933 i 1936/1937.
W latach 30. minionego już XX wieku był organistą w kościele Św. Rodziny w Warszawie, a w czasie okupacji grał jako skrzypek, akordeonista i perkusista w kawiarni „Mirage” na Nowym Świecie i w restauracji „Huragan” na Marszałkowskiej w Warszawie. Dawał także koncerty w kościele Św. Zbawiciela i w innych miejscach.
W latach 1945-1970 był organistą w kościele Św. Krzyża w Warszawie, a w latach 1953-1970 prowadził znany Chór Świętokrzyski, z którym osiągnął liczne sukcesy w kraju i za granicą. Sporo jego kompozycji do dziś jest chętnie śpiewanych przez chóry.
W licznych koncertach organowych, chóralnych, w kraju i za granicą, starał się ukazywać dorobek kompozytorów polskich, dawnych i współczesnych. Dokonał licznych nagrań, m. in. na słynnych organach Bazyliki Leżajskiej.
W kronikach szkół muzycznych Rzeszowa zachowało się piękne zdjęcie z recitalu organowego prof. Rączkowskiego, który miał miejsce w auli szkoły muzycznej przy ul. Sobieskiego 23 czerwca 1956 r. Na zdjęciu profesor stoi na tle organów w towarzystwie ówczesnego dyrektora szkoły muzycznej Tomasza Czapli.
Osobiście z prof. Rączkowskim udało mi się spotkać tylko raz, w 1986 roku, w kościele Św. Krzyża w Warszawie, przy okazji udziału w liturgii Mszy Świętej Radiowej jednego z moich chórów. Tuż po Mszy Świętej miała miejsce serdeczna uroczystość 80. urodzin profesora, która zgromadziła liczną rzeszę jego uczniów i miłośników jego wielkiej sztuki.
„Ars longa, Vita brevis” – sztuka jest długa, życie krótkie. Choć przemija człowiek, pozostaje po nim pamięć dokonań, i, jak powiadał słynny śpiewak Jan Kiepura, pamięć dobra, które uczynił innym. W przypadku prof. Feliksa Rączkowskiego to stwierdzenie ma szczególną wagę i znaczenie.






