Odwieczne pieśni

Mieczysław Karłowicz – wybitny polski kompozytor. 8 lutego 2009 r., w niedzielę, minie 100 lat od jego tragicznej śmierci. Zginął w zwałach lawiny śnieżnej w czasie samotnej wyprawy w ukochane Tatry, u stóp Małego Kościelca, gdzie teraz stoi kamienny obelisk upamiętniający postać wielkiego artysty. Miał zaledwie 33 lata. Jego pasją była muzyka, fotografia i góry. Był jednym z pionierów polskiego taternictwa i turystyki góralskiej oraz jednym z inicjatorów powołania Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W maju 2008 roku powołano do życia Stowarzyszenie im. Mieczysława Karłowicza w Zakopanem, którego celem jest propagowanie muzyki kompozytorów związanych z Tatrami, m. in. Karłowicza, Szymanowskiego, Noskowskiego, Wisłockiego, pochodzącego z Rzeszowa. Właśnie 8 lutego tego roku, w kościele Św. Krzyża w Zakopanem, staraniem wspomnianego Stowarzyszenia odprawiona będzie Msza Św. w intencji kompozytora, po czym odbędzie się koncert inaugurujący Rok Mieczysława Karłowicza. Grać będzie Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, która wykona m. In. poemat symfoniczny Odwieczne pieśni Mieczysława Karłowicza, wystąpią soliści.
Poematów symfonicznych napisał Karłowicz sześć, wszystkie w latach 1904-1909 – i tak w kolejności: Powracające fale, Odwieczne pieśni, Rapsodia litewska, Stanisław i Anna Oświecimowie, Smutna opowieść, Epizod na maskaradzie. Ten ostatni dokończył Grzegorz Fitelberg i poprowadził jako dyrygent już po śmierci kompozytora.
Te poematy, to opus vitae artysty. Widać w nich tendencje wczesnego słowiańskiego modernizmu, pozostającego pod wpływami późnoromantycznymi Piotra Czajkowskiego czy Edwarda Griega, a następnie muzyki niemieckiej - Ryszarda Wagnera i Ryszarda Straussa.
Jak pisze Leszek Polony w Encyklopedii Muzycznej PWM, Karłowicz nie aprobował ani muzyki Mahlera, ani modernistów rosyjskich i francuskich. Był zwolennikiem muzyki programowej, emocjonalnej, podejmującej odwieczne problemy egzystencjalne i metafizyczne kondycji ludzkiej, skłaniającej do zadumy mad ludzkim losem, jego samotnością, tragizmem, a w tym wszystkim – wzniosłością.
A ja lubię zanurzyć się w młodopolski klimat pieśni Karłowicza, których kompozytor napisał 29, z tego 10 do słów Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Pieśni tchnące tajemniczą poezją nocy, pełne melancholii, tragizmu, głębokiego liryzmu, nastroju smutku i beznadziei…
Jakże wspaniałym wykonawcą tych pieśni był Andrzej Hiolski! Przypominam tytuły niektórych pieśni: Smutną jest dusza moja, Skąd pierwsze gwiazdy, Niue płacz nade mną, Czasem gdy długo na wpół sennie marzę, W wieczorną ciszę, Pamiętam ciche, jasne, złote dnie…