Nieśmiertelny Chopin
Rok Chopinowski 2010 dobiegł końca. Ale przecież pozostała jego muzyka – nieśmiertelna, wzruszająca kolejne pokolenia melomanów na całym świecie.
Chopin żył krótko, 39 lat. Całe swoje życie, także osobiste, poświęcił muzyce, tej zazdrosnej kochance, która nie znosi konkurencji!
A przecież był Chopin człowiekiem z wszystkimi kłopotami dnia codziennego, radościami i smutkami, które są udziałem każdej istoty ludzkiej.
Wzruszają mnie zawsze jego wypowiedzi w listach o kłopotach z doborem rękawiczek, ustalaniem lekcji fortepianu, a nade wszystko wyrażana po wielekroć – szczera, prawdziwa, osobista – tęsknota do rodzinnych stron, do Warszawy, do rodziców, do przyjaciół, do mazowieckich stron, pól i lasów… „Mnie tu wiatr zapędził” – pisał z nostalgią Paryża.
Sięgam do dwutomowej księgi Janiny Siwkowskiej pt. „Nokturn czyli rodzina Fryderyka Chopina i Warszawa w latach 1832-1881” wydanej przez wydawnictwo „Książka i Wiedza” w 1988 roku, gdzie znajduję kopię autografu listu Justyny Chopin, matki Fryderyka, napisanego do syna w Paryżu na rok przed jego śmiercią, w 1848 roku, na jego 38 urodziny.
Cytuję ten list w całości, by przybliżyć tamten czas i tamtą atmosferę, uczucia matki do syna, którego porwał wieki świat. Oto ten list.
„Kochany Fryderyku, cóż Ci powiem w dzień Twoich urodzin i imienin, zawęźże jedno, że Cię Opatrzności Boskiej polecam i błaham codziennie o błogosławieństwo duszne i cielesne dla Ciebie, bo bez tego wszystko jest niczym. Ja, z łaski Najwyższego Stwórcy, zdrowa jestem, tylko mnie dziwactwa przywiązane do staroci czasem n niepokoją, wszystko inaczej widzę jak młodzi, ale cóż robić! Wernik wraca, matka szczęśliwa wyjechała w niedzielę naprzeciw niego do Drezna i tam go czekać będzie, aby z nim razem wrócić; pisywał do niej często i miał od niej polecone, ażeby w każdym liście o Twoim zdrowiu donosił, teraz i to się skończyło; byłam spokojna, chociaż od Ciebie w przeciągu roku tylko trzy listy odebrałam; popraw się, kochane dziecko, pisuj częściej, miej wzgląd na mój wiek i nasze przywiązanie do Ciebie, bo chociaż nie wątpię o Twoim dla nas sercu, ale Ty masz zajęcie, które Ci czas skraca, a ja żadnego, tylko Wami żyję. Żegna Cię i całuję, mój najdroższy, niech Ci Bóg da zdrowie i wszelką pomyślność. Tego Ci życzy – Matka.”
Jest Chopin oparciem artystycznym i duchowym dla całej naszej kultury polskiej i narodowej tożsamości. Mówił o Chopinie Karol Szymanowski 16 października 1924 roku w Filharmonii Warszawskiej.
„Na progach nowych przeznaczeń pozdrawia nas On – jeden z nielicznych – co nigdy nie utracił wewnętrznej swej wolności w tworzeniu nieskazitelnego Piękna i, na chwilę ni wątpiąc o mocy i głębi Duszy Polskiej, ukazał całemu światu istotne, niezmienne jej oblicze, zaklęte na wieki w nieśmiertelnym swym dziele.”






