Muzyka Wielkiego Postu
Wielki Post, a zwłaszcza głęboka w swym wyrazie liturgia Wielkiego Tygodnia, od wieków stanowi źródło wielu inspiracji twórczych, zresztą nie tylko w dziedzinie muzyki. Dzieła malarskie, poetyckie, filmowe w najróżniejszych stylach i ujęciach, kreowanych wyobraźnią artystów, pozwalają nam głębiej przeżywać ten szczególny czas skupienia, refleksji, medytacji…
A co w muzyce? Całe morze najróżniejszych form i środków wyrazu, do średniowiecznych lamentacji, poprzez pieśni, do oratoriów i pasji, spośród których warto wymienić choćby tę według Św. Mateusza wielkiego Jana Sebastiana Bacha. Od jej wykonania w 1828 roku, za sprawą Feliksa Mendelssohna-Bartholdy’ego, rozpoczął się wielki renesans muzyki mistrza z Bonn. Ze współczesnych warto wymienić choćby pasję według Św. Łukasza napisaną przez Krzysztofa Pendereckiego w 1965 roku. Od tego dzieła rozpoczęła się wielka kariera, trwająca do dziś, naszego mistrza z Dębicy, gdzie dziś egzystuje szkoła muzyczna jego imienia.
Passio – znaczy cierpienie. Już w IV wieku recytowano odpowiednią część Ewangelii wg Św. Mateusza w Niedzielę Palmową, a w VIII i IX wieku rozszerzono recytacje Ewangelii wg świętych – Marka, Łukasza i Jana, na inne dni Wielkiego Tygodnia. W IX wieku powstały trzy podstawowe elementy pasji – opowiadanie, słowa Chrystusa i inne partie, tzw. Turba. Długo partie te wykonywały wyłącznie osoby duchowne. Kapłan śpiewał słowa Chrystusa, diakon – opis Ewangelisty a subdiakon inne partie, np. Piłata, Kajfasza czy Judasza.
Chciałbym jeszcze wspomnieć o sekwencji „Stabat Mater Dolorosa”, której autorstwo przypisywane jest włoskiemu franciszkaninowi da Todi, żyjącemu w XIII wieku. Sekwencja ta stała się tworzywem niezwykle sugestywnych w swym wyrazie kompozycji muzycznych na przestrzeni dziejów, by wymienić takich mistrzów, jak Josquin de Pres, Giovanni Pierluigi da Palestrina, Joseph Haydn czy Karol Szymanowski. W tej sekwencji, w ogromnym bólu i cierpieniu matki nad męką i śmiercią Syna, zda się, słychać cały ból człowieczego losu.
Stabat Mater dolorosa, juxta crucem lacrimosa, in pendebat filium. Stała Matka Boleściwa, obok Krzyża ledwo żywa, gdy na krzyżu wisiał Syn.
Obok dzieł, które weszły do światowego dorobku ludzkiej myśli, artyzmu, sztuki, mamy ogromny dorobek śpiewów, pieśni, lamentów, godzinek, litanii śpiewanych w okresie Wielkiego Postu w kościołach od wieków. No i Gorzkie Żale, jakże głęboko osadzone w polskiej tradycji i kulturze, śpiewane w każdą niedzielę Wielkiego Postu aż do Wielkiego Tygodnia włącznie.
„Gorzkie Żale, przybywajcie, serca nasze przenikajcie…” Ich początek, to wiek XVII, kiedy to w kościele Św. Krzyża w Warszawie, gdzie do dziś posługę duszpasterską pełnią Misjonarze Św. Wincentego a’ Paulo, za sprawą stowarzyszenia religijnego Bractwa Św. Rocha, zaczęto odprawiać to nabożeństwo. Od początku stało się ono niezwykle popularne, tak, iż wkrótce przełożono je na język litewski, francuski, niemiecki, angielski i inne.
Poetyka Gorzkich Żali odznacza się niezwykłą prostotą i symetrią budowy. Stosuje się ściśle do architektury wiersza czy zwrotu poetyckiego. Przenika do serc, dusz i umysłów o każdej wrażliwości, duchowej i estetycznej. Gorzkie Żale, to, jak powiada poeta „melodia żalu i skruchy”.
Pamiętajmy o tym rdzennie polskim nabożeństwie, które stało się już nie tylko zdarzeniem czy zjawiskiem religijnym, mocno osadzonym w tradycji Kościoła, ale także i wymownym znakiem naszej polskiej tożsamości i kultury.






