Jubileuszowy 50. Muzyczny Festiwal w Łańcucie
Tradycje muzykowania w łańcuckim zamku sięgają XVIII wieku, kiedy to za sprawą Elżbiety z Czartoryskich Lubomirskiej, a potem kolejnych właścicieli zamku z rodu Potockich, w pięknej sali balowej i przyległym doń teatrzyku, siłami domowników i zaproszonych gości, organizowano koncerty, premiery teatralne, by wspomnieć wystawienie w 1792 roku słynnych „Parad” Jana Potockiego czy w 1823 roku opery „Wolny strzelec” C. M. Webera.
No więc jak to było na początku? Najpierw były Dni Muzyki Kameralnej w Łańcucie. Początek tej imprezy, to dzień 2 czerwca 1961 roku, a więc pół wieku temu! Funkcjonująca wtedy od sześciu lat Państwowa Orkiestra Symfoniczna w Rzeszowie z siedzibą w Wojewódzkim Domu Kultury przy ul. Okrzei 7 budowała dopiero swój artystyczny wizerunek - dzięki zapaleńcom i oddanemu muzyce bez reszty dyrygentowi i dyrektorowi Januszowi Ambrosowi, który był uczniem Artura Malawskiego i z Rzeszowem związał się na szereg lat. Oto fragmenty jego wypowiedzi w programie I Dni Muzyki Kameralnej w Łańcucie z 1961 roku.
„Istnieje w Polsce kilka stałych festiwali muzycznych (Konkurs chopinowski, Konkurs Wieniawskiego, Jesień warszawska) – oraz cały szereg różnego rodzaju jednorazowych festiwali. Charakterystyczne zjawisko – brak festiwalu muzyki kameralnej, która – przyznajmy szczerze – jest olbrzymią pozycją w dorobku muzycznym literatury światowej. „Dni muzyki kameralnej” jako pierwsza tego rodzaju próba nie są zakrojone na szeroką skalę. Robimy krok w celu uruchomienia aparatu, który może w przyszłych latach będzie w stanie organizować stałe festiwale, właśnie w tym miejscu najbardziej sprzyjającym wykonywaniu tego rodzaju muzyki. Mamy zamiar urządzać w czasie trwania przyszłych festiwali odczyty na tematy związane z kameralistyką, seminaria muzyki kameralnej dla studentów wyższych szkół muzycznych, które miałyby charakter zgrupowań młodych kameralistów, konkurs na najlepsze zespoły kameralne, stały konkurs kompozytorski na kompozycje kameralne.”
Ta pierwsza w Polsce idea festiwalu kameralistyki polskiej, jaką stały się od początku łańcuckie Dni Muzyki Kameralnej, padła na podatny grunt. W recenzji z pierwszej edycji Dni Maria Cecylia Guziołek w „Nowinach Rzeszowskich” z 7 czerwca 1961 roku pisze: „(…) od madrygałów - pieśni pasterskich – Mikołaja z Krakowa po m.in. utwory tzw. klasyków wiedeńskich: Mozarta, Beethovena, po wspaniałe kompozycje Rimskiego-Korsakowa, Rachmaninowa i Lutosławskiego. Program szeroki i ogromnie interesujący. Interesujący tym bardziej, że mistrzowsko wykonany. Koncerty, mimo słabego rozreklamowania, ściągały z dnia na dzień coraz większe rzesze melomanów. (…) Myśl o organizowaniu co roku Dni Muzyki Kameralnej jest jak najbardziej realna.”
I jeszcze fragment z książeczki programowej „Łańcut’79” z XIX Dni Muzyki Kameralnej, które miały miejsce w sali balowej łańcuckiego Zamku, ale także w Leżajsku, Mielcu i Rzeszowie w dniach 12-18 maja 1979 roku. Autorem tekstu jest znany rzeszowski animator kultury i publicysta, już nieżyjący, Jan Grygiel: „Dni są zjawiskiem żywym, dynamicznym, przy gorszych i lepszych efektach szuka się dla nich wciąż nowych form. Szczególnie w ostatnich latach, dzięki wspólnej inicjatywie wojewódzkich władz partyjnych i państwowych oraz środowisk twórczych Rzeszowa, ten przegląd kameralistyki nabrał nowego rozmachu. Dni Muzyki Kameralnej - oprócz tradycyjnych koncertów w Łańcucie i Leżajsku – wkroczyły również do środowiska robotniczego w Mielcu i objęły także młodzież szkół muzycznych w Rzeszowie. Formułę imprezy wzbogacono o seminarium z udziałem muzykologów i krytyków popularyzujące wiedzę o muzyce kameralnej. Atrakcyjnym uzupełnieniem koncertów stały się spotkania z kompozytorami i wykonawcami. Ale profil Dni nie zmienił się i nie ulegnie chyba żadnym zmianom. (…) Chodzi o systematyczne prezentowanie publiczności najwybitniejszych dzieł muzyki kameralnej polskiej i europejskiej z różnych epok, różnych konwencji, w interpretacji najwybitniejszych wykonawców. Jeśli jednak co roku większą część programu stanowią utwory muzyki klasycznej, dzieje się tak z uzasadnionych przyczyn. Kameralistyka renesansu, baroku, a także znacznie późniejsza, była tworzona dla wnętrz pałacowych, miała często charakter dworski i w tych wnętrzach ją wykonywano. Dzisiejsze więc koncerty w komnatach zamku łańcuckiego mają pierwotne brzmienie, są najwierniejszym odtworzeniem wszystkich walorów tej muzyki. Kameralne utwory współczesne, o ile nie nawiązują do klasycyzmu, nie znajdują już tutaj tak znakomitego rezonansu.”
Ech, łza się w oku kręci! Raczkujący w tamtych czasach Muzyczny Festiwal w Łańcucie był oczkiem w głowie ówczesnych władz, a i środowiska muzyczne i występujący artyści nadali Dniom Muzyki Kameralnej w Łańcucie wysoką rangę. Dodam, iż wtedy, w 1979 roku, po raz pierwszy ogłoszono, przy okazji Dni, konkurs kompozytorski na utwory kameralne, a spotkania z kompozytorami i wykonawcami – Krzysztofem Meyerem, Tadeuszem Bairdem i Stefanem Stuligroszem prowadził red. Karol Bula.
Dni Muzyki Kameralnej trwały 20 lat. Potem nastała epoka Bogusława Kaczyńskiego jako dyrektora artystycznego Festiwalu, z udziałem Telewizji Polskiej, co trwało 10 lat. I wreszcie ostatnie 20 lat, to Festiwal, które organizatorem jest Filharmonia Podkarpacka, do niedawna Rzeszowska, ale zawsze im. Artura Malawskiego. Po różnych kłopotach i zawirowaniach, Muzyczny Festiwal ma się dobrze i w tym roku odbywa się po raz 50-ty!
Miałem przyjemność prowadzić przy Festiwalu przez kilka lat, na początku lat 90. minionego już XX wieku, muzykę plenerową w łańcuckim parku w wykonaniu Rzeszowskiego Zespołu Instrumentów Dętych „Da Camera” złożonego z muzyków Rzeszowskiej Filharmonii. Zwłaszcza przy pięknej pogodzie nastrój festiwalowy był wspaniały! Słynna śpiewaczka Teresa Żylis-Gara, przy dźwiękach muzyki plenerowej, pozdrawiała festiwalowych gości z uroczego powozu zaprzęgniętego w prawdziwe konie!
Niechże Muzyczny Festiwal w Łańcucie rozwija się nadal jak najpiękniej, na cześć i chwałę Pani Muzyki, a także Jej oddanych wyznawców i wielbicieli. Cytuję na koniec L. J. Kerna: „Czym jest muzyka? Nie wiem. Może po prostu niebem z nutami zamiast gwiazd?” A jubileuszowy, 50-ty już Muzyczny Festiwal w Łańcucie rusza 20 maja 2011 roku, by potrwać 10 dni. Atrakcji sporo, a już na początek, w powodzi kwiatów, plenerowa Gala Operowa na dziedzińcu Zamku. Oby pogoda dopisała!






