Jesienne nastroje

Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła” – śpiewał Czesław Niemen. Złota polska jesień w tym roku wyjątkowo nastrojowa i piękna, skłania do poetyckich, literackich i muzycznych, natchnień i nastrojów.

„Jesień, to skrzypce potłuczone, bezradna myśl nad ćwiercią smyczka” – powiada poeta. Ale to właśnie krótkie zamyślenie nad tajemnym wyrazem dźwięku muzycznego czy układu dźwięków, wykreowanych przez natchnionego twórcę, często zastanawia, zachwyca, zapada bardzo głęboko w serce i duszę, która, dalibóg, nie wiadomo, gdzie ona w człowieku jest…

A jednak co i raz dopada mnie jesienna nostalgia – za mijającym czasem, artystycznymi zdarzeniami, ludźmi, którzy je tworzyli, budowali, nieraz przez wiele lat, którzy pozostają już tylko w sferze wspomnień. Pozostają w smudze ciernia…

Bo taka jest natura muzyki – jest ona, jak pisał Beethoven w zeszytach konwersacyjnych – łaską chwili… Łaską chwili, która tuż po koncercie ulata w niebiańskie przestrzenie, niezbadane bezmiary nieogarnionego kosmosu…

Zazdroszczę malarzom – ich natchnione dzieła pozostają nieraz na całe wieki – o ile nie spali ich i nie zmiecie wojna czy jakaś barbarzyńska rewolucja.

Ale przecież te krótkie, chwilowe natchnienia muzyczne u wrażliwych odtwórców i odbiorców pozostają czasami na zawsze – i po kilkudziesięciu latach snują się wspomnienia o niezapomnianych koncertach, recitalach, niepowtarzalnych wykonaniach, które mogły się zdarzyć tylko raz…

W zaduszkowych klimatach wspominam rzeszowskich muzyków. Tylu ich odeszło w ostatnich latach… O. Cherubin Pająk, Luba Bukowska, Józef Radwan, Jan Barszczowski, Kazimierz Dzięgiel, Maciej Berłowski, Klemens Gudel, Ewa Hałabuz… I ostatnio – zasłużony muzyk naszej rzeszowskiej Filharmonii, wieloletni kapelmistrz Orkiestry Dętej WSK, Jan Bałchan i Józef Barlik, znakomity chórmistrz, dyrygent chóru „Cantus” i dyrektor szkoły muzycznej w Trzcianie, dyrygent chóru Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, wieloletni działacz rzeszowskiego oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr.

Ileż pracy, starań, nerwów kosztuje przygotowanie każdego koncertu! Trzeba mieć w sobie wiele pasji, powołania, samozaparcia, żeby poruszyć serca słuchaczy głębią wykonania, wyrazem artystycznym, pięknem dźwięku, rytmu, harmonii…

Za te cudowne chwile z Panią Muzyką składamy im wszystkim, animatorom muzyki, którzy odeszli już w smugę cienia, słowa szczerej wdzięczności i serdecznej pamięci. I jeszcze ten nikły płomień świecy, lampki, znicza, dyskretnie oświetlający drogę ku wiecznej szczęśliwości i do nieśmiertelnego piękna…