Chóry w Filharmonii Rzeszowskiej

Cóż to się działo 10 listopada 2008 roku w Rzeszowskiej Filharmonii? Oto na deskach estrady stanęło sześć rzeszowskich chórów – Instytutu Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego, „Collegium Musicum” (kameralny i męski), „Cantata”, „Emmanuel” i Św. Rodziny, by wraz z solistami i orkiestrą, pod wprawną ręką rzeszowianina z pochodzenia Tomasza Chmiela, zaprezentować publiczności, na dzień przed Świętem Niepodległości Polski, kilkanaście polskich pieśni patriotycznych i wojskowych w artystycznych opracowaniach. Nie brakło Roty, Rozmaryna, Wierzb płaczących, Czerwonych maków znad Monte Cassino, Marsza Pierwszej Brygady, wesołych i skocznych piosenek ułańskich w znakomitych opracowaniach dyrygenta koncertu, a także muzyki wielkiego Fryderyka Chopina. Koncert nadzwyczaj udany, przyjęty niezwykle ciepło przez publiczność wypełniającą po brzegi dużą salę koncertową naszej Rzeszowskiej Filharmonii.

Choć losy naszej Ojczyzny były kręte i poplątane, pełne tragizmu i wielkiej ofiary krwi, to przecież duch narodu nieustannie żyje w pieśni, w przebogatej swej kulturze, która w takich chwilach, jak kolejne rocznice czy święta, przypomina o swoim bogactwie. Obyśmy tego bogactwa nie zatracili u progu nowego Tysiąclecia!

Już samo przygotowanie do koncertu mocno poruszyło rzeszowskie środowisko muzyczne, zwłaszcza chóralne, które do dziś nie może się pogodzić z rozwiązaniem chóru Rzeszowskiej Filharmonii, co miało miejsce blisko 20 lat temu. Z perspektywy czasu można wysnuć wniosek, iż z punktu widzenia ogólnie pojętej kultury muzycznej Rzeszowa i Regionu było to posunięcie nieprzemyślane i pochopne.

Toteż ostatnio w rzeszowskie chóry wstąpił nowy duch. Czyżby odrodzenie chóru w Rzeszowskiej Filharmonii? Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy – jak mówi piosenka. Wszelako dwoje świetnie przygotowanych chórmistrzów w osobie dyrektor naczelnej naszej Filharmonii Marty Wierzbieniec i dyrektora artystycznego Vladimira Kiradjieva daje nadzieję na realizację takiego pomysłu.

Tymczasem próby połączonych chórów, żywo i kompetentnie prowadzone przez dyrektor Martę Wierzbieniec, zachwyciły chórzystów i dyrygentów chórów rzeszowskich. To były nie tylko próby, ale całe seminaria z dziedziny wokalistyki chóralnej, z wszelkimi odniesieniami do różnych zagadnień emisji głosu, dykcji, wyrazu artystycznego, interpretacji. Pani Marto, dziękujemy, gratulujemy i prosimy o dalsze takie inicjatywy!

A kto nie był na koncercie, niech żałuje, bo dawno nie było w Rzeszowskiej Filharmonii takich ułańskich fantazji!