Chopinowskie nastroje

„Jak to się dzieje, że Jego duchowe dziedzictwo, skarb niewysłowionego piękna, zbierany skrzętnie, uporczywie w ciągu krótkiego, pełnego niedoli życia, w najposępniejszych dniach naszych dziejów, nie utracił nic ze swego ziemskiego blasku, jarzy się wciąż jeszcze piękniejszymi barwami tęczy, jak przejrzysty diament, w którym nie pozostało żadnych skaz, żadnych załamań, mówiących nam o przebytych już dniach niewoli – dniach pełnych udręczeń, trwogi i rozpaczy?”
Tak mówił Karol Szymanowski w swej mowie o Fryderyku Chopinie wygłoszonej 16 października 1924 roku, a więc dokładnie 84 lata temu, w Filharmonii Warszawskiej.
17 października 2008 roku mija 159 lat od śmierci Chopina. Kult Jego muzyki nieodmiennie trwa na całym świecie.
Urzekający jest głęboki liryzm romantycznej muzyki Chopina, liryzm, który uniknął egzaltacji i mętnych obszarów dzięki klasycznej wręcz dyscyplinie techniki kompozytorskiej, rodem z Bacha i Mozarta. W eseju o Chopinie, znakomity publicysta Zygmunt Mycielski pisze: „Lecz czy istnieje wielki klasyk bez temperatury lirycznej i wielki romantyk bez klasycznego opanowania formy i bez posłuszeństwa jej dyscyplinarnym nakazom?”.
I jeszcze jeden cytat ze wspomnianej mowy Karola Szymanowskiego o Chopinie: „Wpatrzmyż się uważnie – my dzisiejsi – w jasne oblicze wolności. Na progach nowych przeznaczeń pozdrawia nas On - jeden z nielicznych – co nigdy nie utracił wewnętrznej swej wolności w tworzeniu nieskazitelnego Piękna i, na chwilę nie wątpiąc o mocy i głębi Duszy Polskiej, ukazał całemu światu istotne, niezmienne jej oblicze, zaklęte na wieki w nieśmiertelnym swym dziele”.
Próżno wybierać się w Rzeszowie na recital chopinowski. Od lat sala kameralna Rzeszowskiej Filharmonii świeci pustkami, szkoły artystyczne organizują od czasu do czasu zamknięte koncerty, czasem Instytut Muzyki. Tymczasem sztaby urzędników od kultury głowią się, jak wypromować Rzeszów i Region Podkarpacki, czym zaskoczyć samych mieszkańców i gości, by przyciągnąć inwestorów i być trendy w obowiązującym powszechnie obłędnym świecie kiczu i tandety.
Nie umniejsza to, na szczęście, w niczym wspaniałej muzyki Chopina, która znajduje swoich wielbicieli i animatorów na całym świecie, nawet w kraju Kwitnącej Wiśni na Dalekim Wschodzie.
Powołany do życia w 2001 roku Narodowy Instytut Fryderyka Chopina dwoi się i troi, aby za dwa lata, kiedy przypadnie 200. rocznica urodzin Chopina, godnie uczcić polskiego muzyka wszech czasów. Już wiadomo, że rozpoczęte w budowie Centrum Chopinowskie nie będzie gotowe, z braku środków. Gdzie więc odbędzie się planowany w 2010 roku w Warszawie III Międzynarodowy Kongres Chopinowski?
W tym roku, w rocznicę śmierci, 17 października, w kościele św. Krzyża w Warszawie, gdzie spoczywa serce Chopina, jak po jego śmierci, wykonane będzie „Requiem” W. A. Mozarta z solistami, znakomitym Chórem Polskiego Radia i Orkiestrą „Iuventus” pod dyrekcją Kazimierza Korda. Niecałe 10 dni później, z recitalem chopinowskim wystąpi w Warszawie Ivo Pogorelič, sławna i kontrowersyjna postać jednego z Międzynarodowych Konkursów Chopinowskich w Warszawie.
Kończę jesienne, październikowe spotkanie z Chopinem fragmentem wiersza zatytułowanego właśnie „Spotkanie z Chopinem” pióra mistrza poetyckiego nastroju Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: „Pan odchodzi? Hm. To żal. Matko Boska – w taką dal! Rękawiczki. Merci bien. Bonsoir, monsieur Chopin!”