KRZYSZTOF PISAREK
Urodzony w Rzeszowie w 1955 roku. 1973-1978 Studia na Wydziale Grafiki krakowskiej ASP w Katowicach. Dyplom w pracowni prof. A. Pietscha i doc. S. Kluski. Studia w Hochschule für Angewandte Kunst w Wiedniu 1981/1982.
Ważniejsze wystawy:
- Ogólnopolska Wystawa Grafiki, Zachęta, Warszawa 1981
- 14 Międzynarodowe Biennale Grafiki w Ljubljanie, Jugosławia 1981
- „Fotos aus Bregenz” , Bregenz , Austria 1983
- 10 i 11 Międzynarodowe Biennale Grafiki w Krakowie 1984, 1986 (wyróżnienie honorowe)
- Consument Art.- Norymberga, Niemcy 1986
- „Wobec wartości”- Ogólnopolski konkurs na grafikę, Muzeum Diecezjalne, Katowice 1986
- „Vier Graphiker aus Rzeszów” Hamburg, Niemcy 1990
- Inter-Kontakt-Grafik, Praga, Czechy 1995
- 19 Malarzy Instytutu Sztuk Pięknych UR, Galeria Pryzmat, Kraków 2005
Wystawy indywidualne:
- Rzeszów BWA (z Renatą Niemirską-Pisarek) 1981,
- Rzeszów BWA (z Renatą Niemirską-Pisarek i Łukaszem Pisarkiem) 1994
Asystentura przy projekcie fotograficznym prof. Evy Choung-Fux „ Menschen über Leben“ (wystawy w Overloon-Holandia, Majdanek -1995, Banska Bistrica -Słowacja - 1996,
Seefeld- Kadolz w Austrii- 2004)
Od 2004 roku prowadzi zajęcia z fotografii na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Uprawia fotografię i grafikę.
URSA
URSA leży nieopodal Cabo da Roca – najdalej wysuniętego na Zachód krańca Europy. Po raz pierwszy przyjechałem tam jako turysta, aby jak wielu innych zobaczyć to magiczne miejsce. Trochę pośpiesznie zrobionych zdjęć i przeczucie, że okolica ta kryje w sobie jakąś tajemnicę, z którą chciałbym się zmierzyć, której chciałbym dać artystyczny wyraz.
URSA to otoczona skałami, trudno dostępna plaża. Odkryłem ją podczas mojego drugiego, ściśle już jako artystyczny projekt zaplanowanego pobytu.
Czego szukałem w tym, oddalonym od mojego domu o blisko 3000 km miejscu? Na jakie pytania chciałem sobie odpowiedzieć tam, gdzie w tak przejmująco wyrazistej formie zderzają się trzy żywioły: ziemia, woda i powietrze, gdzie tak ostro odczuwalna jest nieprzekraczalność wyznaczonych przez naturę granic, gdzie niewzruszona stałość skał, poddawana jest niszczącym cierpliwie, zmiennym żywiołom, a czas odmierzany jest z przeraźliwą nieuchronnością, przez uderzające o skały fale.
Czy w szmerach i refleksach natury można odnaleźć jeszcze sens obrazu?
Czy można dać wyraz temu co niewyrażalne, pokazać to co niewidzialne?
Czy uwolniwszy się na chwilę od artystycznych trendów i mód można odzyskać szczerość (radość) i bezinteresowność tworzenia?
Czy z dala od cywilizacyjnego zgiełku można dotrzeć jeszcze do istoty rzeczy?
Krzysztof Pisarek,
Bratkowice, 17 września 2008
Ursa de Cabo jest najbardziej wysuniętym na zachód miejscem Europy. Tutaj masa kontynentalna zanurza się w głębię Oceanu Atlantyckiego.
Ursa de Cabo - skała, woda, powietrze, światło – od niepamiętnych czasów miejsce pielgrzymek.
Krzysztof Pisarek odwiedza Ursa de Cabo w roku 2008 dwukrotnie.
Poddaje się żywiołom, wchodzi z nimi w relację.
Z pokorą, w cichej koncentracji artysta notuje swoim analogowym aparatem momenty, będące odbiciem pierwotnych metafor.
Momenty zredukowane do dwuwymiarowych czarno-białych obrazów, tworzą gęstość znaczeń, silnie na nas oddziaływującą, poruszającą nas i pozwalającą na odbiór ich artystycznej wizji.
Cyklem prac „Ursa” Krzysztof Pisarek wniósł znaczący wkład do sztuki fotografii 21 wieku.
Eva Choung-Fux
Campos, Mallorca, 12 września 2008
DOMATOR
Niniejszy projekt jest swego rodzaju podsumowaniem tego wszystkiego, co w fotografii (i nie tylko) się dla mnie liczy, syntezą moich inspiracji, niepokojów i fascynacji. Tematem tych rozważań jest mój dom i jego tajemnicze zakątki. Chciałem wniknąć w swoje „cztery kąty” i spróbować oddać ich magię, przyjrzeć się bliżej miejscu, które, czy się chce czy nie, ma niebagatelny wpływ na kształtowanie ludzkiego życia i osobowości, a często jest przez nas ignorowane lub niedoceniane.
Przechodząc do porządku dziennego nad otaczającą nas najbliższą rzeczywistością, tracimy, moim zdaniem, coś ważnego.
Szymon Pisarek
Bratkowice, 12 września 2008
SZYMON PISAREK
Urodzony w 1984 roku w Rzeszowie. Obecnie kończy studia fotograficzne w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Brał udział w wystawach zbiorowych:
- Wystawa studentów pracowni portretu Wojtka Wieteski - marzec 2006 roku w Galerii 65 w Warszawie
- „Fotografowie jutra – 15 lat studiów fotograficznych w PWSFTviT” - maj 2008 roku w Instytucie Propagandy Sztuki w Łodzi oraz wrzesień 2008 roku w Galerii PPNT w Gdyni (impreza towarzysząca 33.Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych)
Cykl „Domator” jest dyplomową pracą licencjacką, powstałą pod kierunkiem prof. Grzegorza Przyborka, obronioną w listopadzie 2007 roku.
Fotograficzne podróże Szymona Pisarka
Odkrywanie świata wcale nie polega na eksploracji wielkich przestrzeni i pokonywaniu ogromnych odległości. W naszej epoce nastąpiła dewaluacja etosu wielkich odkrywców, zniknęły nieznane krainy i białe plamy nieodkrytych lądów.
Fotografia zawsze towarzyszyła XIX-wiecznym odkrywcom. Była dokumentem potwierdzającym odkrycia geograficzne i naukowe. Dzisiaj, kiedy świat skurczył się i pozbył się tajemnic, fotografia zaczęła eksplorować zupełnie inne rejony. Skupiła się na obszarach naszej świadomości widzenia. Wiedza o rzeczywistości była równolegle uwarunkowana uświadomieniem sobie, w jaki sposób świat widzimy. Odkryciami w sztuce, które porównywać można do geograficznych, było odkrycie perspektywy zbieżnej i skrótów perspektywicznych, światłocienia. Niepodważalną rewolucję widzenia przyniosła fotografia. Dostrzegliśmy zatrzymany ruch, powielone sekwencje czasu, mikro-świat, inne perspektywy. Fotografia dała nam inny punkt widzenia, który powoli stał się naszym własnym. Odkrywanie najbliższego otoczenia, przestrzeni ograniczonej bliskim, fizycznym kontaktem, stało się tematem dla wielu artystów.
Szymon Pisarek jest jednym z nich. Jego cykl fotografii pt. „Domator“ prezentuje to, na co prawie nikt nie zwraca uwagi. Jest to świat banalny, zwykły, pomijany, odtrącany jako mało atrakcyjny. Świat pokazany przez Pisarka to kąt pokoju, kawałek podłogi lub coś, czego nawet nie możemy rozpoznać. Ale nie chodzi o zagadkę lub zabawę w zgadywankę z widzem. Szymon pokazuje nową przestrzeń tak, jak nikt by jej nie zobaczył. Odkrywa światy jakby dotąd nieznane. Trochę przypomina nam to świat dziecka, który zawsze jest „rajem utraconym“ dla nas dorosłych. Pełen nostalgii, wspomnień i niezbadanej tajemnicy. Trzeba być trochę introwertykiem, ale nie tym lękliwym, zamykającym się w sobie murem nie do pokonania. Autor posiada umiejętność skupienia się na swoich myślach, na poznaniu własnych możliwości, słabych i silnych stron, na wewnętrznym wyciszeniu i skupieniu. Ponadto ma poczucie własnej przestrzeni oraz świadomość granic pomiędzy rozumem a wyobraźnią.
Cykl „Domator“ swoim stylem przypomina mi okres w sztuce fotografii nacechowany badaniem i odkrywaniem samej fotografii. Mam tu na myśli czas Edwarda Westona, Harry Callahana, Paula Strandt’a czy Aarona Siskinda. W Polsce to okres Zbigniewa Dłubaka oraz trochę przeintelektualizowany nurt zwany fotografią elementarną. Okres ten był przepełniony dość chłodną kalkulacją ich twórców, podobną do sztuki modernistycznej związanej z neoplastycyzmem. Fotografie Pisarka przede wszystkim dotykają bardziej osobistej przestrzeni, jakim jest na przykład jego mieszkanie. To nie tylko poszukiwanie formy, chłodna organizacja kompozycji, światłocienia i głębi ostrości. To także sentymentalna podróż w świat pełen zagadek i tajemnic. Ona kieruje naszą wyobraźnię do naszych subiektywnych odczuć. Świat domatora Szymona Pisarka staje się dla nas atrakcyjny nie tylko przez estetykę obrazu i czystość kompozycji ale także przez ukazanie klimatu skupienia i atmosfery nostalgicznej ciszy.
Grzegorz Przyborek
Łódź, 20 września 2008 r.






