Sacrum i profanum

Sacrum i profanum w obiektywie

Pojęcie sacrum określa się zazwyczaj to, to święte; profanum to, to świeckie. W praktyce artystycznej, a nawet w codziennym doświadczeniu, ten arbitralny podział staje się mniej uchwytny, a wartości mniej lub bardziej przemieszane. Twórczość dotykająca sacrum wymyka się poza schematy doktryn i zazwyczaj bywa otwarta na wszelkie innowacje a nawet zaprzeczenia.
Tego typu radykalne zjawiska artystyczne określa się dziś jako irreligijne, a nawet mianem antysztuki. Przeglądając obfity plon konkursu fotograficznego w Kielcach, można zauważyć, ze krzyżują się tu dwie postawy artystyczne, sakralizacja motywów i jakości świeckich i zauważanie zeświecczeń obrazów i wartości uznawanych za sakralne. Pamiętajmy jednak, że w naszej tradycji kulturowej proces uświęcania przedmiotów, wytworów i zjawisk wynikał z ich powiązań z religią zarówno poprzez rodowód, funkcje, ale i przez szczególne naznaczenie. Rzadziej traktowano sakralizacje jako szczególna formę artystycznej doniosłości polegająca na wcieleniu wartości doniosłych w materię dzieła zwanego artystycznym, co miało i ma miejsce w wielu wybitnych dziełach sztuk pięknych. W fotografii zazwyczaj rzecz ma się nieco inaczej, albowiem zdjęcie jest w znacznym stopniu przeźroczyste wobec spotkanego motywu, pomimo nawet daleko idących jego przekształceń. Szczególnym walorem fotografii jest zatem odnajdywanie w otaczającej rzeczywistości tych motywów, które mogłyby stanowić podstawą do zobaczenia i pomyślenia, do olśnienia i refleksji; w tym przypadku o naszym kulturowym tu i teraz.
Z nadesłanych fotogramów wyłania się myśl, ze świeckość, codzienność zwyczajność jest trudem i znojem; stanowi o jakości, która jest dziś niestety, bliższa człowiekowi. Stąd w naszej ikonosferze pojawiają się nieoczekiwane zderzenia obrazów, znaków, symboli, które śmieszą, zastanawiają, zdumiewają, irytują; są naszym wyrazem dla przyszłości, nawet jeśli tego nie chcielibyśmy.
Może dlatego najwyżej zostały ocenione prace Wojciecha Gepnera z Kielc, który dzięki kontrastowemu zderzeniu obrazów znaków naszych czasów - przywołuje sakralizację a rebours w sposób niezwykle syntetyczny, na miarę naszego pospiesznego widzenia „w drodze". Jak w reklamach: pomieszanie idei z konsumpcją, religii z handlem, ciała duchowego z ciałem fizycznym. Jakże inną opowieść rozpisała Agata Miros z Latchorzewa na fotograficzne obrazy „z życia wzięte" (sen, ulica, praca, dom...), w których w otaczającą materie codzienności wpisana została tajemnica trwania, myśli, zadumy, modlitwy. Niby zwyczajna opowieść przywołana z innej kultury, również tej duchowej, ale poświadcza o walorach dialogu prowadzonej w ściszonej tonacji. „Prawdziwe" obrazy w obrazie zaprezentował Tomasz Liboska z Goleszowa, który w potocznych fotografiach dostrzega istotne dla naszej kultury potocznej pomieszanie idei i wartości. Samo życie. Gdzie sacrum, a gdzie profanumf? Czy zatem sakralność jawi się tylko jako świat symboli religijnych, jako szczególna, niecodzienna, świąteczna forma doznań i przeżyć, jako wędrówka w subtelność, prawdziwość i szczególne, bo dobro jest rzadko spotykane? A może powrót do człowieka, do szczególnej delikatności, niepowtarzalnej tkliwości zauważalnej tylko w chwilach spojrzenia do środka, do wnętrza, jak to wnikliwie zauważył w czarno - białych fotografiach Jerzy Bednarski z Kielc. Może właśnie w szczelinach hałaśliwego międzyludzkiego tumultu współczesności jawi się potrzeba tzw. „wtórnej naiwności", której tak wiele odnaleźć można w ludzkiej naturze i w prawdziwych dziełach sztuki, również współczesnej.
Wiele nadesłanych fotograficznych obrazów demonstruje kulturową, praktykę, w której dla własnego swoiście pojmowanego bezpieczeństwa, ważniejszy jest język subkultur aniżeli podstawy zobiektywizowanych języków różnych dziedzin kultury i sztuki współczesnej. Obiecującym jest, że autorzy, tworząc dzieła z intencjami wielkości, prawdziwości, odkrywczości, dążyli do identyfikacji sensów wyżej lokowanych. Zakotwiczenie ich w realiach życia codziennego uprawdopodobniło ich przesłanie, uprawomocniało, a użyte środki techniczne i umiejętności były nierzadko traktowane jako tylko środki, aby „złapać Pana Boga za sukno".
Niektóre z prac jednak ledwie dotykają czy też balansują na pograniczu sacrum i profanum, bliższe są postawom ludycznym, niepowadze, nieraz śmieszności, a ich ranga i żywot są wpisane jedynie w sytuacje, miejsca i czasu, co jest w jakimś sensie adekwatne do chaotyczności naszej teraźniejszości, dążącej do sacrum, ale w znacznym stopniu naznaczonej profanum.


Marian Rumin
Dyrektor BWA w Kielcach
 

Nie tylko krajobrazy...
W ostatnim okresie możemy zaobserwować w regionie świętokrzyskim swoisty wysyp różnego rodzaju konkursów i przeglądów fotograficznych. Jest to zapewne pozytywny przejaw aktywności lokalnego środowiska fotograficznego, ale także potwierdzenie stałego zainteresowania fotografia jako taką.
Większość tematów konkursowych skupia się jednak na motywach krajobrazowych, co wydaje się zrozumiale i uzasadnione rolą jaką w świadomości twórczej wielu artystów-fotografików z naszego regionu odegrała Kielecka Szkoła Krajobrazu. O ile klasyczne spojrzenie kieleckich pejzażystów było artystycznym wyróżnikiem naszego regionu, o tyle dokonania fotografików-amatorów zajmujących się krajobrazem na zasadzie „ja też umiem zrobić takie zdjęcie" często pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w dobie taniej fotografii cyfrowej. Dlatego w efekcie "krajobrazowych” konkursów nazbyt często możemy oglądać prace o dyskusyjnej jakości i wartości.
Konkurs „Sacrum i profanum w obiektywie" miał być zachętą, do poszukiwań twórczych i w mojej ocenie spełnił pod tym wzglądem swoje zadanie. Na Konkurs napłynęło kilkaset prac 106 autorów z całego kraju, a nawet z zagranicy. Na wystawie pokonkursowej obejmującej ponad sto fotogramów można skonfrontować dokonania artystyczne naszych regionalnych fotografików z twórcami z innych miejscowości w Polsce. Wydaje się, że to dobra i sprawdzona droga do rozwoju nie tylko kieleckiej fotografii. Cieszy fakt, że pierwszą nagrodę otrzymał kielczanin Wojciech Gepner, a jego krajan Jerzy Bednarski zajął III miejsce. Jedno z wyróżnień przypadło też Piotrowi Kalecie, znanemu fotografikowi i organizatorowi z Buska Zdroju. Ogólnopolskie Jury oczywiście w trakcie oceny prac nie znało danych autorów, tylko ich tajemnicze godła, wiec wykluczona była jakakolwiek stronniczość w tej kwestii. W pracach dwóch nagrodzonych świętokrzyskich fotografików widać co prawda krajobraz, ale jest on pokazany dość niestandardowo. Zdjęcia Wojciecha Gepnera są tak niezwykłymi kadrami otaczającej nas rzeczywistości, ze aż nasuwa się podejrzenie o ich aranżacje. Natomiast fotografie Piotra Kalety z cyklu „Świadkowie czasu" to specyficzne studium przemijania. Na tym tle dość odmiennie prezentują się czarno-białe akty autorstwa Jerzego Bednarskiego, doskonale wpisujące się w tematykę Konkursu.
Z konfrontacji z twórcami spoza naszego regionu świętokrzyscy fotograficy wypadają dość dobrze. Co prawda brakuje takich prac, jak chociażby fotografia „Madonny", która, przygotował Tomasz Liboska z Goleszowa, zajmując dzięki temu jedno z dwóch III miejsc. Słowo „przygotował” jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż dwie zaaranżowane przez tego autora scenki zmontowane w jednej całość mogą wzbudzać - zwłaszcza u dokumentalistów - mieszane uczucia. Jednak w ocenie Jury umiejętność przekazania na fotografii swojej myśli twórczej była tak samo ważna jak nieszablonowe kadrowanie obserwowanego przez obiektyw świata.
W gronie laureatów znalazła się też ciekawa fotograficzna opowieść Anny Miros z Latchorzewa (II miejsce) złożona z pięciu podwójnych fotogramów wykonanych w jednym z azjatyckich krajów, gdzie z prostej codzienności przenika tajemnica stworzenia. Duże zainteresowanie wywołuje także zdjęcie Andrzeja Szczerbickiego z Ustrzyk Dolnych (wyróżnienie) wykonane na Ukrainie, na którym widać starsze kobiety stojące na pace zdezelowanej ciężarówki w drodze na odpust.
Spośród 356 nadesłanych na Konkurs fotografii niezmiernie trudno było wybrać te najlepsze. Po pierwszej selekcji Jury wybrało ponad 160 prac, co świadczy o wyrównanym, wysokim poziomie artystycznym całego Konkursu. Niestety możliwości ekspozycyjne naszych galerii musiały zweryfikować tę liczbę do 104 fotogramów wykonanych przez 57 autorów. Wśród prezentowanych prac są fotografie zróżnicowane tematycznie, estetycznie i wykonane wieloma technikami, jednak łączy je wszystkie ważny motyw przewodni - sacrum i profanum. Ogłoszony na początku roku 2005 taki temat Konkursu, po odejściu Ojca Świętego, nabrał nowego znaczenia i stał się bardziej bliski nam wszystkim. To dla nas bardzo ważne, że udało nam się w pewien sposób jakby intuicyjnie wpisać w ten - powstały po kwietniowych dniach żałoby - nowy krajobraz duchowy. Jak się okazało nasze prekognicyjne działania zostały przychylnie odebrane przez fotografików, czego wyrazem jest prezentowana pokonkursowa wystawa prac, która - już to dzisiaj wiadomo - będzie pokazana, poza samymi Kielcami, także w innych miejscowościach regionu i kraju.
Pozostaje mieć nadzieję, ze obecna aktywność świętokrzyskiego środowiska fotograficznego będzie miała również swoje przełożenie w postaci uznania w oczach krytyków z całej Polski i zagranicy, jak to kiedyś bywało. A być może już niedługo z tych poszukiwań twórczych narodzi się - właśnie w naszym regionie - takie trwale i ważne zjawisko artystyczne jakim kiedyś była jedyna w swoim rodzaju Kielecka Szkoła Krajobrazu.


Tomasz Kosiński
pomysłodawca i współorganizator Konkursu, redaktor naczelny „Dedala"