Ta strona używa cookie. Informacje o tym w jakich celach pliki cookie są używane znajdziesz w Polityce Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz określić warunki przechowywania i dostępu do cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. zamknij

Jillion

JILLION, idea a zarazem serwis internetowy współtworzony przez pochodzącą z Rzeszowa Edytę Kotowicz, zostały nominowane przez Komisję Europejską do tytułu Europejskiej Innowacji Społecznej 2015 jako jeden z 30, spośród 1400 nadesłanych zgłoszeń.

Nazwa „jillion" oznacza nieskończoność, niepoliczalną ilość - mówią autorzy. Dzięki Jillion społeczność może sfinansować konkretny cel, oferując zamiast pieniędzy coś wyjątkowego od siebie.

- Może to być upieczone w domu ciasto, lekcja gry w squasha albo indywidualne lekcje szwedzkiego. Zdarzało się gotowanie z chwastów, tatuaże, udział w audycji radiowej, kurs parzenia kawy w kawiarni, lekcje pływania z Mistrzem Europy albo historyjka napisana na zamówienie przez bajkopisarza Grzegorza Kasdepke. Moją zdecydowaną faworytką jest ostatnio dodana kolorowanka zaprojektowana przez ośmioletnią Zuzię - opowiada Edyta Kotowicz, pochodząca z Rzeszowa współtwórczyni serwisu, która dotychczas zdobywała doświadczenia w działach kreatywnych agencji reklamowych. Jej pomysły były nagradzane na festiwalach takich jak Cannes Lions, Clio NY czy Golden Drum.

Również cele, na które można zbierać środki, są różnorodne. Może być to sfinansowanie festiwalu, remont szkoły czy pomoc komuś, kto tego potrzebuje. Tak właśnie narodził się Jillion: pomysł zrodził się, kiedy Filip, syn mojej najlepszej przyjaciółki potrzebował drogiego leczenia. Kiedy miał osiem lat musiał przejść operację ucha, na którą zabrakło środków. Zdecydowaliśmy, że pomożemy jej w ich zebraniu. Wtedy wymyśliliśmy, że oddamy to, co mamy na aukcje, m.in. nasze rzeczy oraz umiejętności i wystawimy je na sprzedaż. Gdy tylko powiedzieliśmy o aukcjach naszym znajomym i przyjaciołom, każdy chciał się przyłączyć. Prawie każdy też miał coś, co mógł sam oddać na aukcję: książki, biżuterię, buty, gadżety czy sesję zdjęciową. Aukcje okazały się wielkim sukcesem, a potrzebne pieniądze zebraliśmy w mgnieniu oka. Filip dziś ma się doskonale - czytamy na stronie serwisu: thejillion.com, który oprócz Edyty tworzą również Tomek Nowak i Adam Kudybiński.

Z pomocy Jilliona korzysta m.in. RPE Duo, duet muzyczny tworzony przez trębacza Matthew Postle i pochodzącego z Rzeszowa producenta Radka Rudnickiego. Panowie współpracują ze sobą od 5 lat, a niedawno zostali zaproszeni na rezydenturę do legendarnych EMS Studio Stockholm, gdzie nagrali nową płytę.

- Szukaliśmy platformy, żeby zebrać pieniądze na wydanie tego materiału. Czyli drukowanie, design, kopiowanie płyt i kampanię PR w Stanach Zjednoczonych, gdzie chcemy zagrać kolejną trasę. Zdecydowaliśmy się na Jillion, bo to kreatywny sposób zbierania funduszy, a my nie lubimy prosić o pieniądze. Zamiast tego prosimy, żeby wystawili fajne rzeczy, swoje talenty i umiejętności. Tak naprawdę to wszyscy zyskują na takich aukcjach - opowiada Radek Rudnicki z RPE Duo.

Obecnie Edyta, Tomek i Adam skupiają się na budowaniu społeczności Jillion i promowaniu idei. Niedawno wrócili z festiwalu Startup Safary w Berlinie, gdzie nawiązywali kontakty i zdobywali wiedzę potrzebną do rozbudowywania i ulepszania Jillion.

- Poznaliśmy wiele super życzliwych osób, z którymi mam nadzieję czeka nas długa i owocna współpraca. Berlińska scena startupowa jest niezwykła, wibrująca, świeża i bardzo prężna. Na takie spotkanie warto pojechać. Nawet zanim zaczniemy budować swój startup - opowiada Edyta Kotowicz.

Zespół Jillion podkreśla, że chcą cały czas rozwijać ideę, jednak jaki kształt przybierze w przyszłości zależy w dużej mierze od ludzi, którzy będą przyłączać się i realizować swoje pomysły. Skąd bierze się coraz większa popularność tego typu inicjatyw?

- Każda inicjatywa, która opiera się o zaangażowanie społeczne, to coś, co zaczyna budzić zainteresowanie. Pojawia się coraz większe grono ludzi, którzy są ciekawi, chcą wziąć udział, dowiedzieć się jak mogą się zaangażować w obszarze kultury, sztuki, edukacji, pomóc komuś w potrzebie. Będzie ich coraz więcej, bo dbanie tylko o siebie przestaje powoli wystarczać. Nie daje możliwości networkingu, zaprezentowania siebie jako osoby wartościowej. Ani firmy, ani jednostki, które nie dzielą się w najbardziej szerokim tego słowa znaczeniu, obojętnie czy to przez wolontariat czy przez idee takie jak Jillion, nie mają szans na zwrócenie na siebie uwagi, na bycie interesującym dla innych - kończy pełna nadziei Edyta Kotowicz.

BARTŁOMIEJ SKUBISZ

Day&Night, listopad 2015